Eurowizja dla jednych jest przede wszystkim wielkim muzycznym widowiskiem, dla innych – zjawiskiem kulturowym, społecznym i medialnym, które każdego roku przyciąga miliony widzów na całym świecie. Dla Piotra Dyji stała się czymś jeszcze więcej – pasją, przestrzenią do dziennikarskiego rozwoju i sposobem na łączenie muzyki z zainteresowaniem stosunkami międzynarodowymi, historią i polityką.
Piotr Dyja jest związany z Misją Eurowizja, jednym z największych polskich mediów fanowskich poświęconych Konkursowi Piosenki Eurowizji. Od lat tworzy materiały, nagrywa popularne „first reactions”, przeprowadza wywiady z artystami i relacjonuje konkurs jako akredytowany dziennikarz. Rozmawiał m.in. z Justyną Steczkowską, Blanką, Baby Lasagną czy zespołem KAJ.
W tym roku zasiada również w jury Festiwalu JoséSong, gdzie wykorzystuje swoje doświadczenie, obserwując i oceniając młodych wokalistów.
W rozmowie z nami opowiada o swojej drodze do świata Eurowizji, kulisach największego muzycznego widowiska Europy, pracy przed kamerą, poszukiwaniu młodych talentów oraz o tym, dlaczego w muzyce najważniejsza jest dla niego autentyczność.
O istnieniu Eurowizji dowiedziałem się w 2014 roku. Spędzałem weekend u babci, przełączałem kanały i trafiłem od razu na występ Conchity w finale Konkursu, który odbywał się w Kopenhadze.
Intensywniej zacząłem śledzić Konkurs od 2017 roku, zainspirowany sukcesem Michała Szpaka rok wcześniej. Natomiast działalność w social mediach była moim dziecięcym marzeniem. Od słowa do słowa trafiłem na grupę znajomych i fanów, z którymi zaczęliśmy wspólnie działać jako Misja Eurowizja.

Nie zawsze mam motywację, nie będę ukrywać. Robię to w końcu już od sześciu lat, a na polskim YouTube jestem najdłużej nieprzerwanie nagrywającym „pierwsze reakcje” twórcą.
Opisałem sześć „dorosłych Eurowizji”, a do tego kilka edycji Eurowizji Junior, polskie preselekcje, mnóstwo innych live’ów, wywiadów i wydarzeń.
To działalność wykonywana w czasie wolnym. Zamiast leżenia w łóżku czy wyjścia ze znajomymi czasem trzeba wybrać odpowiedzialność redakcyjną. Ale gdy czytam komentarze, myślę sobie: warto, bo jest dla kogo. Docieram swoim głosem do europejskich domów, zapewniam ludziom rozrywkę i rozpowszechniam ideę mojego ukochanego Konkursu.
Sama praca to też ogrom spontaniczności, nagłych pomysłów, nieplanowanych zdarzeń i walki ze sprzętem… Ale naprawdę warto. Cieszę się, że to, co robię, sprawia, że mogę chociażby prowadzić z Tobą tę rozmowę jako „ekspert od Eurowizji”. 😉
Myślę, że szczerość emocji i przekazu. W 90 procentach przypadków właśnie na wizji słucham piosenek po raz pierwszy. Niewiele wcześniej o nich wiem.
Staram się przekazać swoisty miks subiektywnych odczuć i bardziej obiektywnego spojrzenia z perspektywy eksperta. Wszystko z dawką humoru, czasem sarkazmu i ironii. Myślę, że to połączenie jest bardzo istotne.
Ponadto po tylu latach widzowie znają już mój gust. Kiedy więc pojawiają się dobrze oceniane utwory, które nie są zgodne z moimi upodobaniami, albo piosenki mocno polaryzujące odbiorców, tym bardziej mogą być ciekawi, co o nich sądzę.
Myślę, że jedna z rozmów z Justyną Steczkowską, którą nagraliśmy w weekend przed Eurovision Week.
Polską delegację spotkałem w jednym z hoteli, czekając… na Szwedów. Mieliśmy 10 minut – ja na wywiad, a polska ekipa na kolejne nagrania. Wtedy pani Justyna zaproponowała, abyśmy nagrali rozmowę ad hoc, na dziedzińcu.
Przede wszystkim ucieszyło mnie zaufanie, jakim mnie obdarzono. Ale również fakt, że w tak niespodziewanym miejscu mnie rozpoznała i powitała niezwykle ciepło, zwracając się do mnie po imieniu.
Poczułem wtedy, że warto robić to, co robię. Jeśli przy tylu dziennikarzach pani Justyna ma pełną świadomość tego, kim jestem, to znaczy, że naprawdę warto to kontynuować.
Przede wszystkim ogrom pracy ekipy, która obsługuje całe wydarzenie.
W momencie, gdy telewidzowie oglądają 40-sekundową pocztówkę zapowiadającą kolejny występ, na scenie pracuje ekipa składająca się z dziesiątek osób. W tym krótkim czasie musi usunąć scenografię poprzedniego wykonawcy i przygotować wszystko do następnego występu.
Fascynujące jest obserwowanie, jak podczas zaledwie kilku prób generalnych ich umiejętność „ogarniania” wszystkiego zwiększa się z każdym podejściem, aby podczas transmisji show było dopięte na ostatni guzik.
Zdecydowanie jest nicią, która pozwala mi łączyć piosenki z określonym kontekstem polityczno-społecznym, w jakim się pojawiają.
Dzięki temu bardziej zrozumiałe stają się symbole ukryte w tekstach, scenografii, kostiumach czy teledyskach – niezależnie od języka, w którym wykonywany jest utwór.

I jednym, i drugim.
Jak wspomniałem, utwory należy łączyć z określonym kontekstem, aby w pełni je zrozumieć. Jednocześnie uważam i głęboko wierzę, że czynnikiem, który w największym stopniu determinuje wyniki, jest muzyka – albo szerzej: sposób jej odbierania, odczuwania i przeżywania.
W ten sposób odbieram chociażby zwycięstwo Kalush Orchestra, którzy reprezentując Ukrainę w 2022 roku otrzymali rekordowe wsparcie telewidzów. Emocje związane z rosyjską inwazją, przekazane poprzez utwór „Stefania”, trafiły do europejskich serc.
Ponieważ właśnie tutaj kontekstów, o których mówię, jest wyjątkowo dużo. Z mojej perspektywy – osoby zaintrygowanej polityką, stosunkami międzynarodowymi i uwarunkowaniami kulturowymi – jest to szczególnie ciekawy obszar.
To również regiony mające pewne podobieństwa kulturowe, co tworzy dodatkową płaszczyznę do analizy.
Taką tematykę podjąłem zresztą w mojej pracy licencjackiej na stosunkach międzynarodowych: „Rola Konkursu Piosenki Eurowizji w dyplomacji kulturalnej byłej Jugosławii i jej państw sukcesorskich”.
Wyszło 79 stron, a wciąż mam poczucie, że temat pozostawia dużo przestrzeni do dalszych badań.
Bardzo się ucieszyłem, gdy Karolina Rudzik zaprosiła mnie do jury.
Myślę, że JoséSong to unikatowa w skali kraju inicjatywa, którą własnym warsztatem, wiedzą, ale również zasięgami Misji Eurowizja staram się wspierać najlepiej, jak potrafię.
Stawiam przede wszystkim na szczerość oraz umiejętność przekazywania emocji. Oceniając młodych wokalistów, biorę pod uwagę nie tylko głos, ponieważ nawet świetny głos sam w sobie nie obroni się na scenie.
W moim przekonaniu rolą jurora podczas takiego festiwalu jest poszukiwanie pereł, które mogą w przyszłości stać się gwiazdami, a nie tylko osób, które mają dobry głos.
Trzeba mieć w sobie „to coś” – trudny do opisania pierwiastek przebojowości. Wszystkie te elementy, które powodują, że podczas występu zbiera się szczękę z podłogi, a artysta nie tylko pojawia się na scenie, lecz naprawdę ją dominuje.
Myślę, że tak. Patrzę na JoséSong trochę jak na przesłuchania kandydatów na Eurowizję.
Myślę sobie, że jestem takim łowcą talentów, może skautem, i szukam kogoś, o kim wiem, że wykorzysta daną szansę najlepiej, jak będzie potrafił.

Absolutnie tak.
Jest wiele fantastycznych głosów, chociażby wśród ostatnich zwyciężczyń – Zuzy Urbanik, Nailah Vitha czy Zuzy Wysockiej.
Fenomenalna jest również Daria Salamon, z którą chodziłem do liceum w Katowicach. Te dziewczyny sprawiają, że piosenki nie są jedynie odśpiewywane – otrzymują zupełnie nowy wymiar interpretacyjny.
Zawsze bądź sobą. Śpiewaj o tym, o czym chcesz, tak jak chcesz i w takim gatunku muzycznym, o jakim marzysz.
I nie poddawaj się. Droga do gwiazd może być wyboista i długa, ale ich widok będzie najpiękniejszym doznaniem twojego życia, kiedy dotrzesz tam na własnych zasadach.
Bycie samemu sobie szefem.
My jako Misja Eurowizja nie mamy sztywnej struktury i każdy członek redakcji może wyjść z dowolnym pomysłem i go realizować. Nikt nie powie: „nie, bo nie”, tylko dlatego, że jest naczelnym.
Mam pomysł, co chcę zrobić – robię. Chcę gdzieś pójść, reprezentując redakcję – idę. Mam dużą swobodę działania i dzięki temu głowę pełną pomysłów, które wykraczają daleko poza to, co robię obecnie.
@misjaeurowizja Ciężko opisać emocje, jakie towarzyszą nam po wczorajszym wieczorze. To naprawdę smutne dni, dla historii Eurowizji. #eurovision #eurowizja #esc2026 #misjaeurowizja ♬ dźwięk oryginalny – Misja Eurowizja
Jednym z nich była organizacja jednych z największych plebiscytów w Europie na faworyta Eurowizji oraz faworyta polskich preselekcji, w których jurorami z wielu krajów są uczestnicy Eurowizji z poprzednich lat.
Ogromną satysfakcję daje mi też bycie przed kamerą – mówienie do ludzi, dzielenie się spostrzeżeniami. Dajcie mi live’a, a mogę przez trzy godziny sam mówić i czytać komentarze. Podcast trwałby chyba cztery dni! 😉
Moja odpowiedź zawsze brzmi: prezesa Telewizji Polskiej.
Chciałbym poznać jego perspektywę dotyczącą organizacji kultury i rozrywki w TVP, a jednocześnie mieć okazję podzielić się z nim własnymi spostrzeżeniami.
Gram w tenisa i siatkówkę, oglądam transmisje sportowe, czytam, słucham muzyki i podróżuję. Spotykam się ze znajomymi.
Ale również śpię, leżę i scrolluję TikToka – czasem po prostu po to, żeby się „odmóżdżyć”.
I kocham jeść!

Skończyć magisterium, rozwijać się dalej dziennikarsko i pewnego dnia przekuć pasję w codzienną pracę. 😉

Zdrowia! Dużo podróży i doby, która rozciąga się na więcej niż 24 godziny.
Zachęcamy również do śledzenia działalności Piotra oraz Misji Eurowizja w mediach społecznościowych, gdzie można znaleźć najnowsze informacje, komentarze, reakcje, wywiady i materiały związane z Konkursem Piosenki Eurowizji.
YouTube: @misja_eurowizja
Instagram: @misjaeurowizja
Facebook: misjaeurowizja.official
TikTok: @misjaeurowizja
Instagram: @piotrek_dyja_
WWW: misjaeurowizja.pl
Patronite: Misja Eurowizja
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.