W rozmowie z ZzaOceanu.com opowiada o pasji odziedziczonej po mamie, odważnych eksperymentach i przyszłości mody, w której rękodzieło spotyka technologię. Bo jak sama podkreśla, sztuczna inteligencja może wspierać twórcę, ale nigdy nie zastąpi jego wyobraźni i artystycznej intuicji.

Moda towarzyszyła mi właściwie od zawsze. Nie było to nagłe olśnienie, lecz naturalna konsekwencja świata, w którym dorastałam. Wykroje, maszyny do szycia, kosze pełne kolorowych włóczek i wizyty w pasmanteriach były moją codziennością. Moja mama była projektantką – w latach 70., 80. i 90. tworzyła niezwykłe kreacje, a ja z fascynacją przyglądałam się, jak ze zwykłego motka włóczki czy kawałka tkaniny powstaje coś absolutnie unikatowego.
Z domu wyniosłam nie tylko wiedzę warsztatową, ale przede wszystkim szacunek do pracy włożonej w każdy detal i szew. Dorastałam w otoczeniu kreatywnej energii, gdzie ubranie nigdy nie było po prostu towarem z półki, lecz owocem pasji i rzemiosła. Do dziś pamiętam te wyjątkowe projekty. Fakt, że część z nich przetrwała w świetnym stanie do dzisiaj, jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że prawdziwa moda oznacza jakość na lata.
Szydełko i druty zawsze zajmowały w naszym domu wyjątkowe miejsce. Były pretekstem do bliskości i wspólnego spędzania czasu. Uczyły mnie nie tylko techniki, ale także cierpliwości, precyzji i pokory wobec samego procesu tworzenia.
Dziś, projektując nowe kolekcje, mam poczucie, że kontynuuję tę rodzinną tradycję. To dla mnie coś więcej niż rzemiosło – to żywe dziedzictwo. Szczególnym wyrazem tej więzi była kolekcja „Janine”, dedykowana mojej zmarłej babci. Szydełko stało się w niej symbolem pamięci i wdzięczności. Był to osobisty hołd, ale także manifest pokazujący, że tradycja może być jednocześnie nowoczesna, wyrazista i stylowa. Choć z czasem wypracowałam własny, unikatowy język ekspresji, fundament mojej twórczości i szacunek do rękodzieła niezmiennie pochodzą z rodzinnego domu.
Jeśli mam sięgnąć pamięcią tak daaaaleko… ojej! Moim pierwszym projektem była jeansowa torebka uszyta całkowicie ręcznie. Miałam wtedy może 13 lat. Doskonale pamiętam ogromną ekscytację na każdym etapie – od projektowania, przez szycie, aż po pierwsze, wyczekiwane wyjście z nią na miasto!
Czułam niesamowitą dumę, że z materiału uznanego już za niepotrzebny udało mi się stworzyć coś funkcjonalnego i naprawdę modnego. Koleżanki zresztą też były zachwycone! To właśnie wtedy po raz pierwszy poczułam wyjątkową magię upcyclingu.

Postawiłam na szydełko, ponieważ daje mi absolutną wolność formy, której nie zastąpi żadna maszyna. Pozwala rzeźbić sylwetkę, budować trójwymiarowe struktury i tworzyć ubrania całkowicie bezszwowe – prosto z motka przędzy. W świecie zdominowanym przez szybką, masową produkcję szydełkowanie staje się dla mnie świadomym aktem uważności. Głęboko wierzę w wartość czasu poświęconego na tworzenie. To właśnie on nadaje projektom niepowtarzalny charakter i strukturę, której nie da się po prostu skopiować.
Ta technika stanowi kluczowy element mojego autorskiego języka projektowego, co zostało dostrzeżone podczas finału Designers Play Sustain 2025. Właśnie tam tradycyjne rzemiosło spotkało się z nowoczesnym myśleniem o modzie i… sztuczną inteligencją.
Efektem tego wyjątkowego dialogu tradycji z technologią była finałowa kreacja zaprezentowana w Muzeum POLIN w Warszawie. Dla mnie to najlepszy dowód na to, że dawne techniki wcale nie muszą trafiać do muzealnych gablot – mogą stać się fundamentem najbardziej innowacyjnych pomysłów.

Szydełko w moim wydaniu to swoisty manifest: połączenie ręcznej precyzji, pięknego dziedzictwa i odważnego spojrzenia w przyszłość.
Dla mnie to niezwykłe spotkanie dwóch fascynujących światów – pamięci i przyszłości. Rękodzieło niesie w sobie historię oraz dotyk ludzkiej ręki, podczas gdy sztuczna inteligencja otwiera nowe przestrzenie wyobraźni. To połączenie tworzy prawdziwie wybuchowy miks i pozwala mi poszukiwać zupełnie nowej jakości w modzie.
Najlepszym przykładem jest mój cyfrowy projekt „Aria Mission – 01”. To nie tyle klasyczna linia ubrań, ile odważny eksperyment na styku technologii i rzemiosła, osadzony w estetyce Craft + Space-Tech. Każda z wirtualnych sylwetek powstała z dbałością o proporcje i strukturę, stanowiąc futurystyczną interpretację energii. To pierwszy krok w rozwoju mojej twórczości cyfrowej – manifest estetyki AI w modzie autorskiej, w której wizja wyprzedza etap fizycznej produkcji.

Chcę jednak wyraźnie podkreślić: AI w mojej twórczości jest tylko i aż pomocnikiem, nigdy zastępcą. To ja, jako projektantka, nadaję formom ostateczny kształt i dynamikę. Technologia pozwala mi budować oraz testować najbardziej śmiałe koncepcje, zanim powstanie fizyczny prototyp, ale sercem projektu niezmiennie pozostaje rzemieślnicza intuicja.
„Aria Mission – 01” wyznacza kierunek mojej dalszej pracy, w której tradycyjne know-how spotyka się z ogromnymi możliwościami algorytmów. Generowanie tych sylwetek to dopiero początek. Fascynuje mnie potencjał tej technologii i już planuję przenosić spektakularne, wirtualne wizje do rzeczywistości.
To dowód na to, że rzemiosło i nowoczesność mogą doskonale współistnieć, tworząc coś naprawdę wyjątkowego.
Sztuczna inteligencja to narzędzie, które potrafi zaskoczyć na każdym kroku, choć bywają też momenty, kiedy jej nieporadność i proponowane rozwiązania potrafią mnie naprawdę rozbawić!
Oczywiście zdarzały się sytuacje, w których pomysły podpowiedziane przez AI zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z reguły jednak doskonale wiem, czego chcę, i mam w głowie jasną wizję tego, jak powinien wyglądać ostateczny projekt.
Uważam, że sztuczna inteligencja nie stanowi zagrożenia dla twórców, którzy mają wyrazistą tożsamość artystyczną. Większe ryzyko widzę w przypadku osób budujących swoją markę na ślepym kopiowaniu trendów i odtwórczości – tam technologia rzeczywiście może je wyprzedzić.
Jeśli jednak projektant pozostaje wierny własnej wizji, rzemiosłu i wartościom, AI staje się potężnym wsparciem oraz naturalnym rozszerzeniem warsztatu.
Kluczem jest to, by nie pozwolić technologii przejąć kontroli nad procesem twórczym, lecz świadomie wykorzystywać ją na własnych zasadach. W przypadku projektu „Aria Mission – 01” AI było dla mnie znakomitym partnerem. Pozwoliło błyskawicznie zwizualizować to, co miałam w głowie. To, co kiedyś wymagało wielu dni żmudnej pracy, dziś mogę zobaczyć w kilka sekund. Niesamowicie przyspiesza to proces selekcji i dopracowywania pomysłów.
Pamiętajmy jednak, że choć AI pomaga analizować i komunikować wizję, ostatnie słowo zawsze należy do człowieka. Technologia może otwierać przed projektantem nowe możliwości, ale to nasze emocje, doświadczenia i rzemieślnicza intuicja nadają kreacjom prawdziwą duszę.
Sztuczna inteligencja jest po prostu nowoczesnym narzędziem. W rękach świadomego artysty staje się drogą do innowacji, a nie konkurencją.
Gdybym miała ująć swój styl w kilku słowach, powiedziałabym, że to „odważne rzemiosło w futurystycznym wydaniu” – dialog pomiędzy tym, co zakorzenione w pamięci i tradycji, a tym, co wybiega daleko w przyszłość.
Fundamentem wszystkiego, co robię, jest szacunek do tradycyjnego rękodzieła i warsztatu, który wyniosłam z domu rodzinnego. Moim głównym medium pozostaje szydełko, ponieważ daje mi niemal nieograniczoną wolność formy. Pozwala dosłownie rzeźbić sylwetkę w trójwymiarze i tworzyć bezszwowe, unikatowe projekty bezpośrednio z motka szlachetnej przędzy.

To podejście w duchu slow fashion i uważności – każda pętelka niesie ze sobą czas, cierpliwość i ślad ludzkiej pracy.
Z drugiej strony mój język projektowy rozwija się dzięki eksperymentom i cyfrowym innowacjom. Nie boję się sięgać po sztuczną inteligencję czy estetykę Craft + Space-Tech, czego przykładem jest cyfrowy projekt „Aria Mission – 01”. AI traktuję jako partnera w procesie twórczym – narzędzie do wizualizowania najbardziej śmiałych, futurystycznych koncepcji, które następnie mogę przekładać na język fizycznego rzemiosła.
W skrócie: tworzę modę autorską, w której rzemieślnicza precyzja i rodzinne dziedzictwo spotykają się z nowoczesną technologią. Chcę pokazać, że tradycja wcale nie musi pozostawać w muzeum – może być wyrazista, nowoczesna, luksusowa i niezwykle stylowa.
Inspiracje znajduję właściwie wszędzie tam, gdzie tradycja spotyka się z wyobraźnią. Ogromnym źródłem inspiracji jest dla mnie natura ze swoimi organicznymi strukturami, a także architektura, rzeźba i faktury materiałów. Fascynują mnie również technologia, kosmos oraz estetyka Craft + Space-Tech. Najbardziej napędza mnie poszukiwanie dialogu pomiędzy światami, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie od siebie odległe.
Czasami jednak inspiracja przychodzi z najmniej oczekiwanych, niezwykle barwnych kierunków! Z perspektywy czasu uśmiecham się na jedno wspomnienie… Otóż jednym z impulsów do stworzenia czegoś naprawdę szalonego była „Ulica Sezamkowa”!

Czasami najczystsza, niemal dziecięca radość formy i koloru, połączona z dojrzałym projektowaniem, potrafi otworzyć drzwi do zupełnie niespodziewanych realizacji. Myślę, że był to strzał w dziesiątkę – moje „muppetowe” swetry są po prostu ICONIC!
Niezależnie od tego, czy pomysł pojawia się podczas spaceru brzegiem morza, warsztatów upcyclingowych, czy eksperymentów ze sztuczną inteligencją, to właśnie połączenie emocji, rzemieślniczej intuicji i otwartego umysłu sprawia, że każda taka iskra może zamienić się w unikatowy projekt.
Udział w finale konkursu Designers Play Sustain był dla mnie przede wszystkim ważnym momentem na drodze twórczej. Potwierdził, że połączenie rzemiosła, autentycznych emocji i nowych technologii ma sens również w szerszym, branżowym kontekście. Finał dał mi ogromną dawkę energii, bezcenne doświadczenie i inspirujące znajomości.
Miałam zaszczyt uczestniczyć w licznych panelach i wykładach prowadzonych przez wybitnych specjalistów z zakresu projektowania, strategii oraz marketingu mody. Dzięki temu mogłam spojrzeć na własną twórczość z jeszcze szerszej perspektywy i upewnić się, że zmierzam we właściwym kierunku.
Najbardziej wyjątkowym momentem była jednak prezentacja efektów mojej pracy na wybiegu w Muzeum POLIN w Warszawie. Pokazanie tam koncepcji powstałej z wykorzystaniem AI, połączonej z jej fizycznym odwzorowaniem, było dla mnie wielkim zaszczytem.
To wydarzenie uświadomiło mi, jak ogromny potencjał kryje się w dialogu tradycji z nowoczesnością.
Chciałabym również serdecznie podziękować całemu zespołowi Fundacji Play Sustain za niezwykle profesjonalną organizację. To inicjatywa, która naprawdę otwiera drzwi do nowych możliwości w świecie mody. Dziś z dumą pełnię funkcję ambasadorki Fundacji Play Sustain.
Wydaje mi się, że największym wyzwaniem niezmiennie pozostaje czas – a konkretnie to, żeby ze wszystkim zdążyć!
Kiedy projekt jest skomplikowany, pracochłonny i wymaga ogromnego skupienia oraz wykonania tysięcy oczek, słupków i półsłupków, wiadomo, że pochłonie mnóstwo godzin. Wtedy zaczynają się prawdziwe schody i wyścig z zegarkiem przed pokazem czy premierą.
Także zdecydowanie – umiejętne zarządzanie czasem i znalezienie go wystarczająco dużo przy tak wymagającym rzemiośle to jedno z największych wyzwań każdego twórcy zajmującego się szydełkowaniem.
O, to jest moje marzenie! Dokładnie taką modę – zakorzenioną w uważności i duchu slow fashion – sama z pasją tworzę na co dzień. Co więcej, tę bezcenną wiedzę i miłość do rzemiosła z ogromną radością przekazuję dalej podczas autorskich warsztatów upcyclingowych.
Niedawno miałam ogromną przyjemność prowadzić zajęcia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie w ramach wydarzenia Swap&Chill Party oraz inicjatywy „Inspirujemy do gry o planetę”, realizowanej przez VIVE Group, Fundację Play Sustain i SGH.
Krok po kroku pokazywałam uczestnikom, jak ze starych jeansów stworzyć unikatową włóczkę denimową, a następnie wykorzystać ją do wykonania kultowego „kwadratu babuni”. Uratowaliśmy kilkanaście kurtek, nadając im zupełnie nowy charakter. Powstały z nich niepowtarzalne modowe projekty z autorskimi aplikacjami wykonanymi z materiałów z drugiego obiegu!
Widok stanowiska pełnego uczestników, mnóstwo uśmiechów i niesamowita kreatywna energia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, jak bardzo potrzebujemy takich inicjatyw.
Dla mnie ręcznie wykonana moda to prawdziwa sztuka. Kiedy przygotowuję się do wydarzeń branżowych, zdecydowanie chętniej sięgam po unikatowe dzieła rzemiosła i upcyclingu niż po ubrania z masowej produkcji.
Wierzę, że właśnie w tym kierunku powinna zmierzać przyszłość mody!
Moim zdaniem moda w 2036 roku będzie światem fascynujących kontrastów. Z jednej strony nadal będziemy obserwować dominację fast fashion i szybką pogoń za trendami. Ta dynamika jest mocno zakorzeniona we współczesnej kulturze konsumpcji. Z drugiej jednak strony moda cyrkularna będzie zyskiwać na znaczeniu, przyciągając osoby, które szukają w ubraniach czegoś więcej niż tylko chwilowej nowości.
Przyszłość widzę w rozwiązaniach, które lubię nazywać „technologicznym powrotem do źródeł”. Czeka nas czas niezwykłych eksperymentów z inteligentnymi materiałami, które będą coraz lepiej współgrać z potrzebami ludzkiego organizmu.
Wyobrażam sobie ubrania, które „oddychają” razem z nami, wykonane z naturalnych, szlachetnych włókien, przyjaznych dla skóry. To będzie moda przemyślana i dopracowana w najmniejszym detalu – zaprojektowana tak, by służyć nie tylko naszemu wyglądowi, ale również komfortowi i dobremu samopoczuciu.
Za dekadę proces twórczy z pewnością będzie coraz szerzej wspierany przez sztuczną inteligencję, która pomoże udoskonalać formy i tworzyć rzeczy unikatowe, a zarazem ponadczasowe.
Jednak to, co najcenniejsze, pozostanie bez zmian. Wierzę, że będziemy coraz chętniej sięgać po projekty niosące ze sobą autentyczną historię, dziedzictwo i widoczny ślad czasu poświęconego na ich wykonanie.
Emocjonalny wymiar ubioru oraz szacunek dla rękodzieła mogą stać się jednymi z najważniejszych wartości w świecie przepełnionym technologią. Choć przed nami jeszcze długa droga do powszechnego docenienia jakości ponad ilością, wierzę, że to właśnie innowacyjność połączona z tradycją wyznaczy nowy standard prawdziwego luksusu.
Mam ogromny przywilej mieszkania nad morzem, dlatego moim ulubionym sposobem na oderwanie się od codzienności – zwłaszcza w chłodniejszym, jesienno-zimowym sezonie – są długie, niespieszne spacery pustą plażą.
Poza tym uwielbiam zatracić się w dobrej książce. Kryminały i thrillery psychologiczne potrafią mnie pochłonąć bez reszty!
Kiedy odkładam włóczkę, często chwytam za pędzel. Maluję obrazy i tworzę szkice graficzne, które można podziwiać na moim drugim koncie na Instagramie: @art_manialineas.
Do tego dochodzi dobry polski film i oczywiście bezcenny czas spędzony z najbliższymi.
Jeśli natomiast potrzebuję zmiany scenerii, moje serce niezmiennie kradnie nasza piękna stolica – Warszawa. Każdy pobyt w tym mieście ma w sobie coś magicznego, niezależnie od tego, czy zachwyca zimową atmosferą, czy rozkwita wiosną.
Odpoczywam tak, jak projektuję – z pasją i uważnością.
Przede wszystkim powiedziałabym im, żeby zrobiły ten pierwszy krok!
Odwaga jest kluczowa, ale sama w sobie nie wystarczy. Trzeba do niej dołożyć upór, żelazną dyscyplinę, a także pokorę i mnóstwo cierpliwości wobec samego procesu tworzenia.
Budowanie własnej marki czy realizowanie pasji to nie sprint, lecz długa, piękna i często wymagająca droga. Z własnego doświadczenia wiem, jak ważne jest zaufanie do siebie i niepozwalanie, by trudności przesłoniły nam marzenia.
Jeśli czujesz, że masz w sobie twórczy ogień i unikatową wizję, nie czekaj na „idealny moment”, bo ten tworzysz sama.
Zbuduj solidny fundament z umiejętności i ciężkiej pracy, uzbrój się w cierpliwość i po prostu zacznij działać – z odwagą i na własnych zasadach.
Moim największym twórczym marzeniem jest dalsze przełamywanie barier między tradycyjnym rzemiosłem a światem technologii oraz pokazanie na globalną skalę, że rękodzieło może reprezentować najwyższy poziom nowoczesnego luksusu.
Chciałabym, aby moja twórczość inspirowała do postrzegania mody nie przez pryzmat chwilowych trendów, lecz jako trwałej sztuki z duszą i niepowtarzalną historią.
View on Threads
A czym chcę Was zaskoczyć w najbliższej przyszłości? Z pewnością szykuje się mnóstwo nowości, choć na razie nie chcę zdradzać zbyt wiele! Doskonale wiem, że przede mną setki godzin ciężkiej pracy nad kolejnymi projektami – ale czego się nie robi dla prawdziwej sztuki i pasji?
Planuję dalszy rozwój projektów łączących fizyczne rękodzieło z cyfrową ekspresją. Po emocjach związanych z „Aria Mission – 01” pracuję nad kolejnymi krokami, aby przenosić spektakularne, wirtualne wizje stworzone przy udziale AI bezpośrednio na wybieg.
Szykuję zupełnie nowe formy, odważne eksperymenty ze strukturą i kolejne dowody na to, że tradycyjne szydełko może mieć niezwykle futurystyczne oblicze.
Obiecuję, że jeszcze nie raz zaskoczę Was tą szaloną, piękną fuzją tradycji z przyszłością!
Serdecznie dziękujemy za inspirującą rozmowę, podzielenie się swoją pasją, doświadczeniami i wyjątkowym spojrzeniem na przyszłość mody. Życzymy kolejnych sukcesów, odważnych projektów i nieustającej kreatywności!
Instagram: @marikodesignpl
Facebook: Pracownia Artystyczna MariKo
Threads: @marikodesignpl
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.