
Piotrze, miałeś 17 lat, kiedy zacząłeś rozwozić pizzę w krakowskim Cyklopie. Miała to być praca tylko na chwilę, a zostałeś w gastronomii na 18 lat. Czy pamiętasz moment, w którym pomyślałeś, że pizza może stać się czymś więcej niż tylko sposobem na zarabianie pieniędzy?
Odkąd pamiętam, zawsze chciałem robić w życiu coś, co będzie jednocześnie moją pasją i pracą. Pieniądze miały być jedynie wypadkową tego wszystkiego.
Przeszedłeś drogę od dostawcy pizzy do szefa kuchni i mistrza świata. Który etap tej drogi był najtrudniejszy, a który dał Ci największą satysfakcję?
Najtrudniejszym etapem było podporządkowanie się innym szefom kuchni, kiedy sam byłem jeszcze zwykłym kucharzem. Ze względu na mój charakter nie było to łatwe. Zawsze chciałem przewodzić, kreować nowe smaki, po prostu pokazywać swoje „ja”.
Największą satysfakcję dało mi zdobycie mistrzostwa świata, możliwość przekazywania wiedzy innym jako instruktor oraz praca na własnych zasadach.
Ale koniec końców myślę, że największą satysfakcję daje mi sama droga, którą przeszedłem – od dostawcy pizzy do mistrza świata!
Czy pamiętasz pierwszą pizzę, którą samodzielnie przygotowałeś? Jak wyglądała i czy dzisiaj odważyłbyś się podać ją swoim gościom?
Oczywiście, że pamiętam! Pierwszą pizzę zrobiłem jeszcze jako kierowca. Wtedy bardziej ścigaliśmy się z resztą chłopaków o to, kto zrobi ostrzejszą pizzę i ją zje. Więc dzisiaj raczej nikomu bym jej nie podał!

19 stycznia 2026 roku razem z Danielem Staniakiem zdobyłeś tytuł mistrza świata w kategorii „cztery ręce”. Co poczułeś, kiedy ogłoszono, że to właśnie Wy wygraliście?
19 stycznia 2026 roku na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Pamiętam to jak dziś. Kiedy zaczynano ogłaszać wyniki, staliśmy całą reprezentacją Polski obok siebie. Każdy trzymał kciuki i liczył, że uda mu się coś zdobyć.
Kiedy przyszła kolej na naszą kategorię, pomyślałem: „Kurde, jak będziemy na podium, to będzie cudownie!”.
Ogłoszono trzecie miejsce. To nie byliśmy my. Stałem z pochyloną głową i pomyślałem: „Dobra, trudno, może za rok się uda”. Ale gdzieś z tyłu głowy pojawiła się jeszcze myśl: „A gdybyśmy byli drudzy? To byłby już w ogóle kosmos!”.
Ogłoszono drugie miejsce. Znowu nie my.
Wtedy naprawdę pomyślałem, że to koniec, że spróbujemy za rok. Byłem już tak rozczarowany, że chciałem stamtąd wyjść.
I nagle usłyszałem: „Mistrzami świata zostają Daniel Staniak i Piotr Cebula!”.
To, co wtedy poczułem, trudno opisać słowami. Skala szczęścia i spełnienia była pod sufitem! To było spełnienie marzeń.
Wtedy poczułem, że właśnie spełniło się 18 lat mojej pracy.
Na czym dokładnie polega konkurencja „cztery ręce”? Jak dzieliliście się zadaniami i co zdecydowało o Waszym zwycięstwie?
Kategoria „cztery ręce” to nic innego jak pizza przygotowywana przez dwóch pizzaiolo. Jeden odpowiada za ciasto i wypiek, a drugi za kompozycję smakową i prezentację.
Myślę, że o naszym zwycięstwie zdecydowały determinacja, doświadczenie i to, ile miłości włożyliśmy w przygotowania.

Co znalazło się na Waszej mistrzowskiej pizzy? Czy był to przepis opracowywany przez wiele miesięcy, czy postawiliście na coś zupełnie nowego?
Chcieliśmy wykorzystać jak najwięcej polskich składników, żeby podczas mistrzostw świata mocno podkreślić naszą polskość.
Nasza pizza była długo testowana, ponieważ na takim poziomie o zwycięstwie mogą zdecydować naprawdę drobne detale.
Na pizzy znalazły się: krem z karmelizowanej białej cebuli z sosem demi-glace, mozzarella fior di latte, wędzona pierś z kaczki, chipsy z topinamburu, żel z żurawiny na czerwonym winie z rozmarynem i dodatkiem peperoncino, prażynka z pecorino romano oraz mikrozioła.
Jak wygląda rywalizacja na tak prestiżowych zawodach? Czy bardziej liczą się smak i jakość składników, technika przygotowania, czy może kreatywność i sposób podania?
Na mistrzostwach świata znaczenie ma wszystko. Każdy detal.
Prezentacja, wypiek, smak, kompozycja, jakość składników, umiejętność obchodzenia się z ciastem, piecem i całym sprzętem. Jest tego naprawdę dużo.
Na ręce patrzą nam zarówno sędziowie techniczni, jak i sędziowie główni.
W Polsce pizza jest jednym z najpopularniejszych dań, ale każdy ma własną definicję tej idealnej. Jakie trzy elementy decydują o tym, że pizza jest naprawdę doskonała?
Miłość do tego, co się robi, jakość produktu i umiejętności.

Pizza w Stanach Zjednoczonych to niemal osobna kultura kulinarna – od cienkiej pizzy nowojorskiej po słynną deep-dish z Chicago. Jak patrzysz na amerykańskie wariacje na temat pizzy? Czy jako mistrz świata znajdujesz w nich coś, co Cię inspiruje, czy jednak bliższa jest Ci włoska tradycja?
Jestem zwolennikiem zasady, że pizza ma łączyć ludzi, a nie dzielić! Niech więc każdy je taką, jaką lubi.
Mnie osobiście bliżej do pizzy włoskiej. Ale może kiedyś będę miał okazję odwiedzić Stany Zjednoczone i spróbować tamtejszej pizzy? Kto wie, co się wtedy wydarzy!
Jak to mówią, ludzie się zmieniają!
Jakie błędy najczęściej popełniamy, przygotowując pizzę w domu? Czy można zrobić naprawdę dobrą pizzę w zwykłym domowym piekarniku?
Jako instruktor podczas warsztatów mam okazję słuchać różnych opowieści. Błędów jest naprawdę masa, ale jak to się mówi – nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi!
Najważniejsze są podstawy, czyli zrozumienie procesów zachodzących podczas przygotowywania ciasta do pizzy. Ale spokojnie, to nie jest technologia NASA!
W skrócie, dobre ciasto na pizzę to cztery składniki, a właściwie pięć: mąka, woda, drożdże, sól i czas. Bo dobra pizza potrzebuje czasu!
I tak, w zwykłym piekarniku można przygotować naprawdę dobrą pizzę. Wystarczy mieć dobre produkty – odpowiednią mąkę, pomidory, mozzarellę – i wiedzieć, co się robi.
Po intensywnej pracy w kuchni biegasz maratony i startujesz w zawodach Ironman. Skąd bierzesz energię na tak wymagające treningi? Co jest trudniejsze – przygotowanie do Ironmana czy rywalizacja o mistrzostwo świata w pizzy?
Aktualnie trochę odpoczywam, ponieważ przez ostatnie lata było dużo startów i bardzo dużo pracy.
Myślę, że sport i praca świetnie się uzupełniają. Trening daje sprawność fizyczną, a nie ukrywajmy, że stanie na nogach przez wiele godzin ma duży wpływ na organizm.

Zarówno praca, jak i przygotowania do zawodów wymagają długiego procesu, który nazywam dążeniem do celu.
Gastronomia oznacza często długie godziny pracy, stres i poświęcenia. Jak udaje Ci się znaleźć równowagę między pracą, sportem a życiem prywatnym? Czy Klaudia i pies Czarek pomagają Ci czasem oderwać myśli od kuchni?
Obecnie moja praca jako instruktora jest mniej wymagająca czasowo niż praca bezpośrednio w restauracji. Dzięki temu mam więcej czasu na życie prywatne, co bardzo pozytywnie wpływa na całą resztę.
Moja partnerka Klaudia poznała mnie jeszcze zanim zostałem mistrzem świata. Już wtedy wiedziała, że moja praca jest tak naprawdę moją pasją.
Klaudia zajmuje się fotografią, więc jesteśmy duetem, który bardzo mocno się wspiera i uzupełnia. Gdyby nie ona, nie mielibyście czego oglądać na moim Instagramie, ponieważ to właśnie Klaudia jest autorką wszystkich zdjęć! Jest też obecna na każdych warsztatach i bardzo mnie wspiera, za co ogromnie jej dziękuję.
A mój pies Czarek? Żartobliwie mówię, że to mój synek. Adoptowałem go ze schroniska, kiedy miał dwa lata. Teraz ma już prawie jedenaście i jesteśmy nierozłączni!
Czy zdobycie mistrzostwa świata zmieniło coś w Twoim życiu? Pojawiły się nowe propozycje zawodowe, zaproszenia lub marzenia, których wcześniej nie brałeś pod uwagę?
Mistrzostwo świata dało mi spełnienie, którego szukałem. Było takim zwieńczeniem 18 lat mojej pracy.
Pojawiły się oczywiście nowe propozycje, choć niektóre okazały się bez pokrycia.
A marzenia? Własna restauracja! Jeśli kiedyś uda mi się na nią zarobić, chciałbym stworzyć miejsce autentyczne, w którym ludzie będą czuli się jak w domu.
Pizza, wino, dobry makaron. Bez ściemy!

Gdybyś miał przygotować jedną wyjątkową pizzę dla Polonii w Stanach Zjednoczonych, jakie składniki byś wybrał? Czy dałoby się połączyć polskie smaki z włoską tradycją i amerykańską fantazją?
O Boże! Gdybym miał okazję przygotować pizzę dla naszej Polonii w Stanach Zjednoczonych i spędzić z nią wspólnie trochę czasu, to oczywiście zrobiłbym pizzę, dzięki której zdobyliśmy mistrzostwo świata!
Ale myślę, że jestem na tyle otwarty, że dla każdego znalazłoby się coś dobrego!
Po tej rozmowie nasi czytelnicy z pewnością nabiorą apetytu na Twoją pizzę! Gdzie można Cię obecnie spotkać i spróbować pizzy przygotowanej przez mistrza świata? A może organizujesz również warsztaty, podczas których można wspólnie z Tobą przygotować pizzę i poznać tajniki jej wypieku?
Tak jak już wspominałem, nie mam jeszcze własnej restauracji, ale serdecznie zapraszam na warsztaty ze mną do Studia Kulinarnego Cookclub w Krakowie, przy ulicy Fabrycznej 13!
Piotrze, zdobyłeś tytuł mistrza świata, ale znając Twoją pasję i determinację, trudno uwierzyć, że zamierzasz na tym poprzestać. Jakie masz kolejne marzenia i czego możemy Ci życzyć na dalszej drodze – zarówno tej kulinarnej, jak i sportowej?
No właśnie, tutaj Was zaskoczę!
Po mistrzostwach czuję się wewnętrznie spełniony. Dlatego na razie odpuszczam wszelkie starty i skupiam się na życiu prywatnym oraz na tym, aby może w przyszłości otworzyć swoje własne miejsce.
Zobaczymy, co przyniesie przyszłość!
Dziękujemy za szczerą, pełną pasji rozmowę i podzielenie się z naszymi czytelnikami swoją niezwykłą historią. Życzymy dalszych sukcesów, spełnienia kolejnych marzeń i realizacji planów związanych z własną restauracją!
Zachęcamy również do śledzenia Piotra na Instagramie, gdzie dzieli się swoją kulinarną pasją, pokazuje kulisy warsztatów i prezentuje prawdziwe dzieła sztuki na talerzu!
📸 Instagram Piotra Cebuli: pietrocipollini_pizzaiolo
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.