Skąd wzięła się u Pana pasja do biegania i kiedy postanowił Pan, że wiek nie będzie żadnym ograniczeniem?
Pasja do biegania przyszła trochę przez przypadek. W młodości podnosiłem ciężary, a około 60. roku życia zacząłem regularnie jeździć rowerem wokół naszego pięknego jeziora w Olecku. Pewnego dnia zobaczyłem biegaczy i pomyślałem: „Spróbuję”. Tak zaczęła się moja przygoda z bieganiem. Nie było jednego momentu, kiedy powiedziałem sobie, że wiek nie ma znaczenia – po prostu zacząłem działać i zrozumiałem, że dopóki ciało pozwala, warto korzystać.

Wielu ludzi po przejściu na emeryturę zwalnia tempo, a Pan zaczął biegać maratony. Co Pana najbardziej motywuje?
Największą motywacją jest dla mnie zdrowie i sprawność. W moim wieku bardzo łatwo to stracić, jeśli człowiek przestanie się ruszać. Bieganie daje mi poczucie, że nadal mam wpływ na swoje ciało, że ono mnie słucha. To także ogromna przyjemność, kontakt z naturą, wspaniali ludzie i rodzinna atmosfera zawodów. Zaczynałem od 10 kilometrów, potem były półmaratony, maratony, a nawet triathlon. Brałem też udział w „Marszu Śledzia” z Kuźnicy na Hel do Rewy – to było naprawdę wyjątkowe doświadczenie.

Czy pamięta Pan swój pierwszy maraton? Jakie emocje towarzyszyły Panu na starcie i mecie?
Mój pierwszy maraton odbył się w Warszawie w 2015 roku. Nie wiedziałem wtedy do końca, czego się spodziewać. Było naprawdę ciężko, ale kiedy przekroczyłem linię mety, czułem ogromne szczęście. To doświadczenie mnie nie zniechęciło – wręcz przeciwnie, pokazało mi, że mogę więcej.

Jak reagują ludzie, gdy widzą Pana, który z energią pokonuje kolejne kilometry?
To niesamowite uczucie. Kiedy obcy ludzie kibicują, dopingują i gratulują, człowiek dostaje dodatkową energię. To daje ogromną radość.

Co bieganie daje Panu dziś – bardziej zdrowie fizyczne, siłę psychiczną czy może poczucie wolności?
Najbardziej daje mi poczucie wolności. Biegam dla zdrowia, ale też dla lepszego samopoczucia. Kiedy biegnę, czuję się po prostu wolny.

Jak wygląda Pana codzienna rutyna treningowa? Czy ma Pan swoje sprawdzone zasady na długowieczność i dobrą formę?
Każdy dzień zaczynam od porannej gimnastyki. Potem, zależnie od samopoczucia, wybieram marsz, bieg, rower albo tenis. Najważniejsze to się ruszać. Zimą dochodzi do tego sauna i kąpiele w zimnym jeziorze, które świetnie hartują organizm. Uważam, że codzienny ruch i dbanie o odporność to podstawa dobrej formy.

Co powiedziałby Pan osobom, które uważają, że „na pasję jest już za późno”?
Na pasję nigdy nie jest za późno. Trzeba próbować nowych rzeczy, nie poddawać się i nie demotywować. A kiedy już znajdziemy swoją pasję, trzeba ją pielęgnować.

Jakie marzenie biegowe chciałby Pan jeszcze spełnić?
Osiągnąłem naprawdę wiele – biegałem w Berlinie, Lizbonie, Rydze, na Cyprze czy Litwie, zdobyłem Koronę Maratonów Polski. Zawsze jednak marzył mi się maraton po jeziorze Bajkał.

Czy czuje się Pan inspiracją dla młodszych pokoleń?
Sam tego tak nie odbieram, ale słyszę od młodszych kolegów z Olecko Biega, że jestem dla nich inspiracją. To bardzo miłe i motywujące.

Na zakończenie — gdy patrzy Pan na swoje życie dziś, z medalami, doświadczeniem i pasją, to z czego jest Pan najbardziej dumny?
Najbardziej dumny jestem z mojej rodziny. To oni mnie wspierają, kibicują i są ze mną na tej drodze. Zaraziłem bieganiem córki i zięcia, a wnuki osiągają sukcesy sportowe.


Pięć lat temu przeszedłem poważną operację serca – wymianę aorty. To był trudny moment, ale wróciłem do aktywności. Dziś może nie biegam już maratonów, ale 10 kilometrów nadal nie stanowi problemu. Najważniejsze, że wciąż mogę się ruszać, cieszyć życiem i robić to, co kocham. To dla mnie największe zwycięstwo.

Dziękuję za inspirującą rozmowę i podzielenie się swoją niezwykłą historią. Życzę dużo zdrowia, niekończącej się energii oraz kolejnych pięknych kilometrów pełnych pasji, radości i sportowych sukcesów.
Zdjęcia: Archiwum prywatne
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.