Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Z szantami przez ocean. Arek Wlizło: „Ja już jestem wszędzie i nigdzie”

Rozmowy
05 listopada 2026

Arek Wlizło to muzyk szantowy, żeglarz i kapitan jachtowy, od lat mieszkający w Kanadzie. W 2004 roku na jachcie „Zjawa IV” opłynął Przylądek Horn i został przyjęty do Bractwa Kaphornowców. Poza granicami Polski Arek z sercem i zaangażowaniem propaguje polską szantę. Zorganizował w Kanadzie wiele festiwali muzycznych i to on stoi za wyjątkowym polsko-kanadyjskim festiwalem muzyki szantowej i żeglarskiej „Z Morza w Krainę Łagodności”, którego idea łączy wspólne muzykowanie, żeglarską przyjaźń i pomoc dla domów dziecka w Polsce. Jest też komandorem Polsko-Kanadyjskiego Klubu Żeglarskiego „Zawisza
Czarny” w Hamilton. Marek Majewski to kanadyjski muzyk estradowy i studyjny oraz pedagog, absolwent wychowania muzycznego i gitary klasycznej.

W listopadzie będziemy mieli przyjemność gościć ich w Kalifornii na dwóch koncertach szant. Wcześniej w tym roku zagrali trasę po Polsce (Kraków, Wrocław, Warszawa, Mazury, Gdynia), a w październiku wystąpili w Kanadzie i w Chicago, na czternastym już spotkaniu szantowym organizowanym przez Polish Yacht Club Chicago oraz Joseph Conrad Yacht Club, który w tym roku dołączył do organizatorów.

Chicagowski „Dziennik Związkowy” nazwał wtedy Arka nieformalnym ambasadorem polskich szant za oceanem. O muzycznej przygodzie duetu, życiu na emigracji i nadchodzących koncertach z Arkiem Wlizło rozmawia Aleksandra Karwasiecka.

Jak zaczęła się Wasza wspólna muzyczna przygoda? Ty przemierzałeś oceany, Marek przez lata pracował na estradzie i w studiu nagraniowym. Co Was połączyło?

Pracowaliśmy już wcześniej razem przy innych projektach. Tak samo wyszło wspólne granie piosenek żeglarskich. A połączyły nas osobowości, które pozwalają odkrywać radość ze wspólnej pracy.

Foto: Dorota Jankowska

Czy trzeba przeżyć prawdziwy sztorm, żeby dobrze zaśpiewać szantę?

Wiele osób śpiewa szanty, choć nigdy nie było na morzu. To muzyka, która inspiruje. Sztormy, które przeżyłem, wzbogaciły mnie o doświadczenie i pokorę wobec żywiołu. Ale w sztormie nie ma nic pięknego, czym chciałbym się dzielić. Raczej przestrzegam.

Arku, opłynąłeś Przylądek Horn, jedno z najtrudniejszych miejsc dla żeglarzy. Jak to doświadczenie Cię zmieniło?

Opłynięcie Przylądka Horn jest dla mnie ogromnym i bardzo ważnym osiągnięciem żeglarskim. Zmieniło wiele w postrzeganiu moich priorytetów. Znalazłem się tam w sytuacji, w której ważne było tylko przeżyć… I wciąż to właśnie jest najważniejsze – jak również to, z kim i gdzie.

Szanty kojarzą się z morzem, przygodą i wolnością. Czym dla Ciebie jest wolność?

Inspiracją do osiągania celów, do pracy. Wolność sama nie przyjdzie, a tym bardziej nie zostanie na zawsze.

Foto: Wojtek Maziakowski

Od lat mieszkasz poza Polską. Czy muzyka pomaga Ci utrzymywać więź z ojczyzną?

Od kilku lat więcej koncertuję w Polsce albo na morzu, więc często latam właśnie z powodu grania. To praca, którą uwielbiam, także dlatego, że daje mi bliskość z krajem i z ludźmi w Polsce.

Czy polskie szanty potrafią porwać również amerykańską i kanadyjską publiczność?

Polska nie ma tak bogatych tradycji morskich jak Ameryka, dlatego od lat tłumaczymy wiele szant na polski. Coraz więcej jednak naszej twórczości pojawia się w tłumaczeniach, między innymi na angielski. A muzyka sama w sobie jest językiem, którego nie trzeba tłumaczyć.

Spędzacie razem sporo czasu na scenie i w podróży. Który z Was jest większym gawędziarzem, a który pilnuje, żeby koncert nie zamienił się w całonocne opowiadanie historii?

Z Markiem zagrałem kilkanaście koncertów i mieliśmy kilka wspólnych wyjazdów. Piękne jest to, że umiemy się tym cieszyć i jesteśmy dobrze zgrani. A gawędziarz? Gdy są słuchacze, możemy opowiadać, a ja to uwielbiam. Marek mnie powstrzymuje! (śmiech)

20 listopada zagracie na pokładzie historycznego lotniskowca USS Hornet w Alamedzie. Szanty kojarzą się raczej z żaglowcami i tawernami. Jakie emocje towarzyszą Ci przed tym niezwykłym koncertem?

Czuję ogromną wagę i znaczenie tego historycznego miejsca. Czy wyjdziemy z tarczą, czy na tarczy, tego nie wiem. Ale wyzwanie jest cudowne.

Dzień później spotkacie się z Polonią w San Jose. Czy na oba koncerty przygotowujecie różne programy?

Dla nas ogromne znaczenie ma kontakt z publicznością. To klimat, który powstaje w czasie koncertu, tworzy repertuar. Do końca nie będę wiedział, co zagramy, ale mamy z czego wybierać.

Gdybyście mogli zabrać całą kalifornijską Polonię w jeden wspólny rejs, dokąd byście popłynęli i od jakiej piosenki zaczęli?

To musiałby być ogromny wycieczkowiec, a tam, wiadomo, kiepsko buduje się fajny klimat. Zaczęlibyśmy pewnie od czegoś, co wszyscy znają. Byle nie od „Sto lat”! (śmiech)

Żyjecie po drugiej stronie oceanu, śpiewacie o morzu, podróżach, przyjaźni i tęsknocie. Czy po tylu latach wiecie już, gdzie znajduje się Wasz prawdziwy port – w Polsce, w Kanadzie, a może po prostu tam, gdzie są ludzie, z którymi można wspólnie zaśpiewać?

Pytanie z tezą… Ja już jestem wszędzie i nigdzie.

Co chciałbyś powiedzieć słuchaczom przed listopadowymi koncertami w Kalifornii?

Z doświadczenia – a to już prawie trzydzieści lat – i z pracy w radiu oraz na scenie wiem, że prawdziwego obrazu tego, kim jesteśmy, nie nakreśli jeden wywiad, ale dopiero całość: rozmowy, wywiady, a przede wszystkim koncerty. To, co gramy, jest wysublimowane i niszowe, ale takie ma być. Liczę, że znajdziemy u Was fajnych odbiorców na tę wspólną muzyczną „żeglugę”.

Arku, serdecznie dziękujemy za rozmowę i podzielenie się z nami swoimi doświadczeniami, pasją do żeglarstwa i muzyki. Życzymy Wam wielu kolejnych muzycznych przygód i pomyślnych wiatrów!

A wszystkich miłośników szant, morskich opowieści i dobrej muzyki zapraszamy na wyjątkowe koncerty Arka Wlizły i Marka Majewskiego w Kalifornii:

„Shanty on USS Hornet”
Piątek, 20 listopada, godz. 19:00
USS Hornet
707 W Hornet Ave, Pier 3, Alameda
Polska i amerykańska muzyka żeglarska
Część dochodu wesprze USS Hornet Museum.
Bilety: https://bit.ly/HornetShanties2026

„Szanty w San Jose”
Sobota, 21 listopada, godz. 19:00
Misja Św. Brata Alberta
10250 Clayton Rd, San Jose
Polska muzyka żeglarska
Część dochodu wesprze Polską Szkołę Sobotnią
Bilety: https://bit.ly/Szanty_SJ

Do zobaczenia na wspólnej muzycznej żegludze!


Dodaj komentarz