Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

„To dla mnie ogromny zaszczyt” — Rozmowa z nową Królową Podhalan, Natalią Król

Rozmowy
19 listopada 2025
Foto: Malgorzata Helegda

W niedzielę, 14 września, w Domu Podhalan w Chicago odbyły się doroczne wybory Królowej Związku Podhalan w Północnej Ameryce. To jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu polonijnej społeczności góralskiej — pełne tradycji, muzyki, barwnych strojów i dumy z podhalańskich korzeni. Decyzją jury tytuł Królowej Podhalan zdobyła 17-letnia Natalia Król, utalentowana tancerka zespołu góralskiego Siumni. Swoją naturalnością, pewnością siebie i głębokim zakorzenieniem w tradycji podhalańskiej zjednała sobie serca komisji. O emocjach, tradycji, scenie i marzeniach — oto nasza rozmowa z Natalią Król.

Jak to jest zostać Królową Podhalan w roku jubileuszu konkursu? Czy wiąże się to z większą odpowiedzialnością? 

 
Zdecydowanie tak. Bycie Królową w roku jubileuszowym to ogromny zaszczyt, ale też wielka odpowiedzialność. Czuję dumę, że mogę reprezentować naszą społeczność właśnie w tak wyjątkowym momencie. To motywuje mnie, by z jeszcze większym zaangażowaniem promować naszą kulturę, język i wartości, które są fundamentem Podhala. Chcę, by moje królowanie było mostem między tym, co wypracowały wcześniejsze królowe, a tym, co możemy przekazać młodszym. 

Ale powróćmy na chwilę do momentu ogłaszania wyników. Jakie to uczucie kiedy słyszysz, że to właśnie Ty zostajesz nową Królową Podhalan, kiedy widzisz łzy wzruszenia w oczach kibicujących Ci członków rodziny i przyjaciół. 

 
To uczucie, którego nie da się opisać słowami. Gdy usłyszałam swoje imię, poczułam ogromną wdzięczność i wzruszenie.

Widząc łzy w oczach moich rodziców i bliskich, zrozumiałam, że to nie tylko moja nagroda, ale nas wszystkich — całej rodziny, która przez lata pielęgnowała góralskiego ducha. 

Formuła wyborów jest bardzo mocno osadzona w kulturze i tradycjach Podhala. Kandydatki popisują się różnymi umiejętnościami. Która z konkurencji sprawiła ci najwięcej radości? 

Najbardziej cieszyło mnie plecenie warkocza i rozmowa o zwyczajach — to chwile, w których mogłam pokazać serce tradycji i spokój rękodzieła. Lubię też, gdy konkurencje łączą zwinność z opowieścią. 

Pomimo tego, że całkiem niedawno otrzymałaś zaszczytny tytuł Królowej już rzuciałś się w wir pracy. Jakie są Twoje plany związane z królowaniem. Jakie są Twoje priorytety, jaki masz plan działania? 

 
Chciałabym zbliżać młode pokolenie do korzeni — pokazać, że góralszczyzna to nie tylko historia, ale żywa część naszej tożsamości. Planuję angażować się w wydarzenia kulturalne, wspierać młodzież w nauce gwary i tańca, być obecna tam, gdzie trzeba pomóc — od wydarzeń kulturowych po akcje charytatywne. Moim celem jest budować most między przeszłością a przyszłością. 

Konkurs Królowej Związku Podhalan Północnej Ameryki w tym roku odbył się już po raz 40. Co oznacza, że tradycja ta ma się bardzo dobrze. W roku jubileuszowym nastąpiły zmiany w formule konkursu, po raz pierwszy wybrano Małom Górolecke. Jak oceniasz ten pomysł? 

Bardzo na tak! Uważam, że to piękny sposób, by od najmłodszych lat włączać dzieci w kulturę Podhala i uczyć je, że tradycja to radość i wspólnota, nie tylko „obowiązek”. Rok jubileuszowy to idealny moment na wprowadzenie nowości, które łączą tradycję z nowoczesnością. Cieszę się, że Związek Podhalan potrafi otwierać się na zmiany, a jednocześnie zachować ducha góralszczyzny. Wybór Małej Górolecki to wspaniały sposób, by pokazać, że nasza kultura jest żywa i przekazywana młodszym pokoleniom. Dzięki temu budujemy naturalną ciągłość między pokoleniami. 

Twój Tato jest prezesem ZPPA, Ty zostałaś Królową ZPPA. Czy możesz nam zdradzić jak współpracuje się z tatą? 

Z tatą zawsze mieliśmy bardzo bliską relację. Jest dla mnie ogromnym autorytetem i wzorem zaangażowania w sprawy naszej społeczności. Teraz, gdy razem działamy na rzecz Związku, czuję jeszcze większą wdzięczność — mogę się od niego wiele nauczyć i wspólnie realizować misję promowania góralskiej tradycji. Szanujemy swoje role: on prowadzi organizację, ja reprezentuję tradycję. Wspieramy się, ale pamiętamy o granicach — wspólnym celem jest dobro naszej społeczności. 

Ciekawi jesteśmy także Kim jest Królowa Podhalan prywatnie. Zacznijmy może od zainteresowań. Tańczysz i śpiewasz z zespole ludowym ale również grasz na basach. To dość nietypowy wybór instrumentu, więc koniecznie musimy zapytać skąd taki wybór? 

Basy to puls kapeli — „serce”, które scala muzykę. Od zawsze fascynowało mnie brzmienie basów — to instrument, który nadaje rytm całej kapeli.

Choć rzadko kiedy to kobiety grają na basach, ja chciałam pokazać, że tradycja może iść w parze z odwagą. Dzięki temu czuję, że dokładam coś od siebie do naszej muzyki ludowej. Zakochałam się w tym brzmieniu, bo daje poczucie odpowiedzialności za rytm i jedność zespołu; to instrument, który trzyma wszystkich razem. 

Twoja mama Dorota Król pochodzi ze Skrzypnego a Tato Jan Król z Białego Dunajca. Jaka jest Twoja ulubiona góralska tradycja, którą pielęgnujecie w domu? 

Najbardziej cenię wspólne śpiewanie kolęd i pastorałek w czasie świąt. Cała rodzina wtedy się schodzi, a śpiew rozbrzmiewa po całym domu. To moment, który przypomina mi, jak ważna jest jedność, wiara i rodzina — wartości, które od zawsze towarzyszyły góralom. To momenty, gdy tradycja żyje w języku, śpiewie i śmiechu — naturalnie, bez sceny. 

Zapytajmy jeszcze o kuchnię. Kuchnia góralska znana jest z tego, że oferuje dania proste i sycące. A jaką góralską potrawę lubisz najbardziej? Jaką poleciałbyś komuś, kto nie miał jeszcze okazji spróbować dań góralskich? 

Najbardziej lubię moskole z bryndzą — proste, ale pyszne danie, które zawsze kojarzy mi się z domem. Osobie, która nigdy nie próbowała kuchni góralskiej, poleciłabym również kwaśnicę – to kwintesencja naszej kuchni: pożywna, aromatyczna i pełna smaku. 

Skoro jesteś także przedstawicielka młodej Polonii chcielibyśmy się także dowiedzieć, czy masz swoje ulubione miejsce w Polsce, do którego zawsze chętnie wracasz? 

Tak, zdecydowanie Zakopane i okolice Białego Dunajca. Tam czuję się jak w domu — zapach lasu, widok Tatr, ludzie, którzy żyją sercem i wiarą. Każdy powrót tam przypomina mi, skąd pochodzę i dlaczego ta kultura jest dla mnie tak ważna. 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia  

Dziękuję i zapraszam do odwiedzenia Domu Podhalan, gdzie odbywa się wiele wspaniałych góralskich imprez. Do zobaczenia na polonijnych wydarzeniach! 


Dodaj komentarz