Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

World Team Tennis wraca. Czy tak będzie wyglądał tenis dla nowego pokolenia?

Sport
21 września 2026

Rakiety są większe. Piłki szybsze. Korty pełne technologii.

A piłki tenisowe nie zawsze były żółte.

Dla młodszego kibica może to brzmieć dziwnie, ale przez dziesięciolecia tenis rozgrywano głównie białymi piłkami — czasami także czarnymi, zależnie od koloru nawierzchni.

W 1972 roku Międzynarodowa Federacja Tenisowa dopuściła żółte piłki po badaniach, które wykazały, że są lepiej widoczne dla telewidzów. Wimbledon pozostał przy białych piłkach jeszcze przez kilkanaście lat i przeszedł na żółte dopiero w 1986 roku.

Telewizja zmieniła więc kolor piłki.

Dzisiaj telewizja jest już jednak czymś zupełnie innym niż pół wieku temu.

Streaming. Telefony. Media społecznościowe. Powtórki. Statystyki na żywo. Hawk-Eye. Krótkie filmy oglądane w kilka sekund.

A World Team Tennis chce sprawdzić, czy w tym nowym świecie można również zmienić sposób, w jaki kibic ogląda zawodowy tenis.

Pomysł Billie Jean King

World Team Tennis narodził się w epoce ogromnych zmian w światowym tenisie.

Jedną z najważniejszych postaci stojących za projektem była Billie Jean King. Pierwszy sezon ligi rozegrano w 1974 roku.

Idea była wtedy niezwykła: stworzyć profesjonalną ligę drużynową, w której kobiety i mężczyźni rywalizują w ramach jednego zespołu.

To był tenis bardzo różniący się od tego, który kibice znali z Wimbledonu czy Roland Garros.

Były drużyny reprezentujące miasta. Była muzyka. Była atmosfera widowiska. Zawodnicy znajdowali się bliżej publiczności, a cały mecz miał przypominać bardziej sportowe wydarzenie niż klasyczny turniej tenisowy.

Przez ligę przewinęła się imponująca część historii światowego tenisa.

Rod Laver. Chris Evert. Björn Borg. Martina Navratilova. Billie Jean King. Jimmy Connors. John McEnroe. Andre Agassi. Pete Sampras. Venus Williams. Serena Williams. Lindsay Davenport. Martina Hingis. Maria Sharapova.

Pierwsza wersja ligi działała od 1974 do 1978 roku.

Po krótkiej przerwie rozgrywki wróciły w 1981 roku pod nazwą TeamTennis. Z czasem ponownie zaczęły funkcjonować jako World TeamTennis i pozostały obecne na tenisowej mapie przez kolejne dekady.

Ostatni sezon tej ery rozegrano w 2021 roku.

Teraz rozpoczyna się kolejny rozdział.

WTT 3.0

Nowa wersja ligi będzie znacznie mniejsza.

Tylko trzy drużyny:

New York Empire

Toronto North

Florida Flamingos

Organizatorzy chcą jednak, aby właśnie niewielka skala stała się jednym z atutów całego projektu.

Sezon obejmie zaledwie sześć wieczorów meczowych w ciągu trzech tygodni.

Nowy Jork rozpocznie rozgrywki 1 i 2 grudnia. Toronto będzie gospodarzem 5 i 6 grudnia. Finałowy przystanek zaplanowano na 14 i 15 grudnia w Sunrise na Florydzie.

To ważna różnica w stosunku do tradycyjnego turnieju.

Kibic nie przychodzi zobaczyć jednego zawodnika.

Nie przychodzi też wyłącznie na jeden mecz.

Ma przyjść na całe wydarzenie.

Jak wygląda mecz?

Format został specjalnie skrócony.

Każde spotkanie składa się z pięciu części:

singla mężczyzn numer 1,

singla kobiet numer 1,

singla mężczyzn numer 2,

singla kobiet numer 2,

oraz mikstowego SuperTiebreakera.

W singlu obowiązuje system no-ad. Przy stanie 40–40 następna piłka decyduje o gemie.

Na końcu pozostaje jeszcze mikstowy SuperTiebreaker, który może zdecydować o wyniku całego spotkania.

WTT próbuje w ten sposób zachować jedną z najważniejszych cech sportu — poczucie, że każdy punkt może mieć znaczenie — a jednocześnie ograniczyć czas potrzebny na rozegranie całego wydarzenia.

W świecie, w którym uwaga widza stała się jedną z najcenniejszych walut, może to mieć ogromne znaczenie.

Wielkie nazwiska wracają

Nowa liga nie zaczyna jednak od zera.

Jedną z największych gwiazd New York Empire ma być Jessica Pegula.

Foto: Peter Figura

Florida Flamingos reprezentować będzie między innymi Tommy Paul.

Jedną z twarzy Toronto North będzie Denis Shapovalov.

Foto: Peter Figura

W składzie Toronto znajdą się również Victoria Mboko, Leylah Fernandez i Gabriel Diallo.

New York Empire ma do dyspozycji także Francesa Tiafoe, Taylora Fritza, Camilę Osorio i Michaela Zhenga.

Florida Flamingos może z kolei liczyć między innymi na Brandona Nakashimę, Learnera Tiena, Ivę Jović i Evę Lys.

Dzięki temu każdy z trzech przystanków ligi ma przypominać małe tenisowe święto, podczas którego kibic zobaczy wielu znanych zawodników w krótkim czasie.

Daniel Nestor — człowiek z dwóch epok

Wśród nazwisk związanych z nowym World Team Tennis szczególne miejsce zajmuje Daniel Nestor.


Foto: Peter Figura

Dla części młodszych kibiców może być po prostu nazwiskiem z przeszłości.

To byłoby jednak ogromne niedopowiedzenie.

Nestor wygrał osiem turniejów wielkoszlemowych w deblu i skompletował Career Grand Slam.

Do tego zdobył cztery tytuły wielkoszlemowe w mikście, czterokrotnie triumfował w ATP Finals, zdobył złoty medal olimpijski w Sydney w 2000 roku i został numerem 1 światowego rankingu deblowego.

W karierze odniósł ponad tysiąc zwycięstw w deblu.

Był również MVP World Team Tennis w 2006 roku.

Teraz wraca do ligi jako trener Toronto North.

Trudno znaleźć lepszą postać do połączenia historii WTT z jego nową erą.

Nestor pamięta ligę jako zawodnik.

Teraz będzie uczestniczył w budowaniu jej kolejnej wersji.

I właśnie dlatego powrót WTT nie jest tylko nostalgiczną podróżą do przeszłości.

Co właściwie chce zrobić WTT?

Tutaj zaczyna się najciekawsza część.

World Team Tennis nie chce być po prostu krótszym turniejem tenisowym.

Organizatorzy mówią o stworzeniu wydarzenia łączącego profesjonalny sport z muzyką, kulturą, miejską tożsamością i atmosferą widowiska na żywo.

Drużyny mają reprezentować miasta.

Kibice mają identyfikować się nie tylko z zawodnikiem, ale również z zespołem.

A sam mecz ma być tylko częścią większego doświadczenia.

To może być szczególnie ważne w czasach, w których sport nie konkuruje już wyłącznie z innymi dyscyplinami.

Konkuruje z telefonem.

Z internetem.

Z mediami społecznościowymi.

Z możliwością obejrzenia piętnastosekundowego filmu zamiast dwugodzinnego meczu.

Tenis nie może tego ignorować.

Ale nie powinien też zapominać, dlaczego ludzie od pokoleń przychodzą na korty.

Czy kibic naprawdę potrzebuje czegoś nowego?

To pytanie pozostaje otwarte.

Być może tradycyjny tenis jest wystarczająco dobry właśnie dlatego, że jest tradycyjny.

Być może pięciosetowy mecz, cisza przed serwisem, długie wymiany i napięcie budowane przez kilka godzin są częścią jego wyjątkowości.

Ale można też spojrzeć na sprawę inaczej.

Kiedyś telewizja zmieniła kolor piłki.

Później zmieniła sposób pokazywania sportu.

Technologia zmieniła sędziowanie.

Hawk-Eye zmienił sposób rozstrzygania spornych piłek.

Streaming zmienił sposób, w jaki kibice wybierają, co i kiedy chcą oglądać.

A media społecznościowe zmieniły długość czasu, przez jaki twórcy i sportowcy mogą liczyć na uwagę odbiorcy.

Dzisiaj kolejna generacja widzów ma zupełnie inne przyzwyczajenia niż kibice sprzed 20 czy 30 lat.

World Team Tennis chce sprawdzić, czy tenis może się do nich dostosować, nie tracąc przy tym swojej tożsamości.

Nie nowy tenis, ale nowe doświadczenie

Być może właśnie tutaj znajduje się prawdziwy sens powrotu WTT.

Nie chodzi o zastąpienie Wimbledonu.

Nie chodzi o zastąpienie Roland Garros czy US Open.

Nie chodzi nawet o to, aby kibice przestali oglądać tradycyjny tenis.

Chodzi o stworzenie czegoś obok niego.

Czegoś krótszego.

Bardziej zespołowego.

Bardziej bezpośredniego.

I być może bardziej atrakcyjnego dla kogoś, kto dopiero zaczyna interesować się tenisem.

W grudniu trzy miasta — Nowy Jork, Toronto i Sunrise na Florydzie — staną się pierwszym testem tej idei.

Na kortach pojawią się zawodnicy, których kibice znają z największych turniejów świata.

Tym razem nie będą jednak walczyć wyłącznie o własny ranking, własne punkty czy własny wynik.

Będą grać dla drużyny.

Dla miasta.

Dla publiczności.

I dla pomysłu, który ma już ponad pół wieku.

World Team Tennis wraca.

Tym razem pytanie nie brzmi jednak, czy potrafi wrócić.

Pytanie brzmi: czy potrafi przekonać nowego kibica, że tenis można oglądać trochę inaczej — i nadal kochać go tak samo?

– Peter Figura

Polecamy:


Dodaj komentarz