Dzisiaj, w sobotę, 29 sierpnia 2026 roku, Roger Federer oficjalnie dołączy do International Tennis Hall of Fame. Ceremonia odbędzie się wieczorem w Newport w stanie Rhode Island. Dzień wcześniej legendarny Szwajcar spotkał się z dziennikarzami i przyznał, że to wyróżnienie skłoniło go do spojrzenia na swoją niezwykłą karierę z zupełnie innej perspektywy.
Federer przyjechał do Newport nie po kolejny tytuł, punkty rankingowe czy rekord. Tym razem chodzi o coś zupełnie innego — o symboliczne podsumowanie ponad dwóch dekad na największych tenisowych arenach świata.
„To ogromny zaszczyt, jeden z największych, jakie można osiągnąć w tym sporcie” — powiedział Federer podczas piątkowej konferencji prasowej.

Federer zakończył karierę w 2022 roku z 20 tytułami wielkoszlemowymi, 103 triumfami w turniejach ATP i 310 tygodniami spędzonymi na pozycji lidera światowego rankingu. Zdobył osiem tytułów Wimbledonu, sześć Australian Open i pięć US Open, a w 2009 roku wygrał Roland Garros, kompletując karierowego Wielkiego Szlema.
Podczas piątkowej konferencji nie mówił jednak przede wszystkim o liczbach.
Federer podkreślał, że Hall of Fame daje mu możliwość spojrzenia na swoją karierę z zupełnie innej perspektywy. W czasie zawodowej rywalizacji najważniejsze były kolejne mecze, turnieje i zwycięstwa. Dziś może zastanowić się nad tym, co po sobie pozostawił.
— Mam nadzieję, że dobrze reprezentowałem ten sport — mówił. — Ale przede wszystkim chciałbym, żeby pamiętano również o tym, że starałem się popychać tenis we właściwym kierunku.

Miał na myśli między innymi swoje zaangażowanie w rozmowy dotyczące warunków funkcjonowania zawodników, podziału pieniędzy w profesjonalnym tenisie oraz rozwoju infrastruktury. Federer uważa, że dzięki zmianom, do których również się przyczynił, większa liczba zawodników może dziś utrzymywać się z profesjonalnej gry w tenisa.
Nie zabrakło również bardziej osobistego momentu. Federer wspominał presję, która towarzyszyła mu przez większą część kariery. Przyznał, że z czasem zewnętrzne komentarze i oczekiwania potrafiły stworzyć w głowie zawodnika „jedną wielką burzę”. Mimo to uważa, że przez większość kariery potrafił zachować radość z gry.

I właśnie słowo „radość” dobrze pasuje do Federera, którego w tych dniach w Newport można obserwować już poza oficjalnym rytmem zawodowego tenisa.

Szwajcar nie zamierza jednak wracać do profesjonalnych rozgrywek. Chciałby za to nadal być częścią tenisowego świata. Nie wyklucza, że w przyszłości zostanie kapitanem drużyny w Laver Cup, będzie pracował z młodymi zawodnikami lub spróbuje swoich sił jako komentator.
Jak sam powiedział, chce „oddać coś tenisowi” i pozostać blisko dyscypliny, która dała mu tak wiele.

Dziś wieczorem, 29 sierpnia, Roger Federer stanie na historycznym obiekcie w Newport już nie jako zawodnik, lecz jako członek International Tennis Hall of Fame.
Być może dopiero wtedy, gdy zakończy się ceremonia, naprawdę poczuje znaczenie tego momentu.
Bo przez ponad dwie dekady Roger Federer był przede wszystkim człowiekiem następnego meczu.
Dziś może po prostu spojrzeć za siebie.
Tekst: Peter Figura
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.