Na początku tygodnia północna Kalifornia zmierzyła się z wyjątkowo silnym, jak na kwiecień, sztormem śnieżnym. Najbardziej spektakularne opady odnotowano w rejonie Sierra Nevada – szczególnie w okolicach Donner Summit, gdzie spadło nawet około 110 cm śniegu (43,5 cala) w zaledwie kilka dni.
To zjawisko, choć rzadkie o tej porze roku, nie jest całkowicie bez precedensu. Wysokie partie gór Kalifornii potrafią zaskoczyć zimową aurą nawet wiosną, jednak skala opadów tym razem przyciągnęła szczególną uwagę meteorologów.
Śnieg pokrył drogi, dachy i samochody, powodując utrudnienia w ruchu oraz lokalne przerwy w dostawach prądu. W wielu miejscach warunki przypominały szczyt sezonu zimowego, a nie połowę kwietnia.
Eksperci podkreślają, że choć media określają burzę jako „rekordową”, nie ma jednoznacznych danych potwierdzających absolutny rekord dla tego miesiąca. Pewne jest jednak jedno – to jeden z najbardziej intensywnych epizodów śnieżnych tej wiosny w Kalifornii.
Dla ośrodków narciarskich oznacza to przedłużenie sezonu, ale dla mieszkańców i kierowców – powrót do zimowych realiów, których wielu już się nie spodziewało.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.