Robert Lewandowski i Leo Messi – dwie największe gwiazdy światowego futbolu – stanęli naprzeciw siebie na boisku w Chicago. Dla Polonii było to jednak coś więcej niż kolejny mecz MLS. To była okazja, by zobaczyć polskiego napastnika w jednym z najbardziej wyczekiwanych pojedynków sezonu.
I Lewandowski nie zawiódł.
Chicago Fire zremisowało z Inter Miami 1:1, a Polak zdobył bramkę już w 10. minucie spotkania. Inter odpowiedział po przerwie i ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami.
Lewandowski dał Polonii powód do radości
Spotkanie miało szczególny wymiar dla licznej Polonii w Chicago. Koszulki z nazwiskiem Lewandowskiego, biało-czerwone barwy i polscy kibice na trybunach po raz kolejny pokazały, jak wyjątkowym wydarzeniem jest obecność kapitana reprezentacji Polski w amerykańskiej lidze.
Tym razem dodatkowym magnesem było nazwisko Leo Messiego. Przez lata obaj należeli do ścisłej światowej czołówki, dlatego ich bezpośrednie spotkanie na boisku MLS miało symboliczny charakter.
Mecz zakończył się remisem, ale z polskiej perspektywy najważniejszy obraz wieczoru był jeden: Lewandowski trafiający do bramki Interu Miami.
Dla Polonii, która czekała na ten pojedynek, był to zdecydowanie moment, na który warto było czekać.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.