Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Polski folklor wrócił po 20 latach. Polish Spark i Lajkonik znów na scenie w Karolinie Północnej

USA
03 października 2026
Foto: Fb @ Polish American Club of the Triangle

Po blisko dwóch dekadach przerwy polskie tańce ludowe ponownie pojawiły się na scenie Polish-American Club of the Triangle w Karolinie Północnej. Wraz z nowym zespołem Polish Spark do życia wrócił także krakowski Lajkonik. Wszystko dzięki zaangażowaniu nowego zarządu klubu, wolontariuszy i grupy kobiet, które w zaledwie dwa tygodnie przygotowały swój pierwszy występ.

Potrzebowali własnego zespołu

Impulsem do stworzenia grupy były pytania organizatorów lokalnych międzynarodowych festiwali.

– Pytania od organizatorów międzynarodowych festiwali nie pozostawiały wątpliwości: potrzebujemy własnego zespołu tanecznego – mówi Joanna Pawlak, prezes Polish-American Club of the Triangle od kwietnia 2026 roku. – Z miłości do tradycji, potrzeby serca i przekonania, że taniec oraz muzyka najlepiej łączą ludzi, narodził się zespół Polish Spark, czyli Polska Iskra.

Od pierwszej decyzji do oficjalnego debiutu na scenie minęły zaledwie dwa tygodnie.

Do zespołu dołączyło jedenaście kobiet o bardzo różnym doświadczeniu. Były wśród nich byłe tancerki grupy Polki NC, osoby związane wcześniej z uniwersyteckimi zespołami ludowymi i tańcem latynoskim, ale również kobiety, które nigdy wcześniej nie występowały na scenie.

Polish Spark połączył przedstawicielki różnych zawodów i środowisk – naukowczynie, chemiczki, pielęgniarkę, agentkę nieruchomości, pracownice korporacji, członkinie zarządu PAC oraz mamy.

Na razie w grupie brakuje jedynie mężczyzn.

Tradycja sięga początku lat 90.

Polish-American Club of the Triangle miał już kiedyś swój zespół folklorystyczny. Polish-American Dance Group działał przez wiele lat, a w jego składzie tańczyło osiem par ubranych w profesjonalne stroje ludowe sprowadzone z Polski.

Z kronik wynika, że stroje zamówiono w 1990 roku, a pierwszy oficjalny występ zespołu odbył się rok później.

Piotr Nowak, wieloletni członek PAC i emerytowany mechanik American Airlines, do dziś przechowuje nagrania dawnych występów.

– Na początku zastanawiałem się, co powiedzą znajomi, gdy zobaczą mnie z piórkiem w kapeluszu na głowie – wspomina z uśmiechem.

Przez niemal dwie dekady uczestniczył jednak w występach podczas wydarzeń kulturalnych, festiwali, uroczystości kościelnych i spotkań w domach kultury.

– Była to praca mozolna i ciężka, ale jednocześnie niezwykle przyjemna i radosna – dodaje.

Dawny zespół wykonywał między innymi kujawiaki, polonezy i oberki.

– Wtedy tańczyli z nami nie tylko Polacy, ale i Amerykanie. Z czasem jednak ludzie się zestarzeli, zabrakło sił, a młodzież nie rwała się do tańca ludowego – wspomina Zosia Storoszczuk, była tancerka i działaczka Solidarności, która wyemigrowała z Polski w latach 80.

Stroje szyte własnoręcznie

Reaktywacja polskiego folkloru rozpoczęła się w sierpniu 2026 roku. Nowa grupa nie miała profesjonalnych strojów ani partnerów do tańca, ale nie powstrzymało jej to przed przygotowaniami.

– Działaliśmy w niesamowitym tempie: zebranie chętnych, uszycie strojów, kupno chust zamiast gorsetów, które dopiero wyszywamy, przygotowanie dekoracji i przywiezienie połamanego Lajkonika z garażu, gdzie biegały po nim myszy – opowiada Anna Bylczyńska-Boer, Dyrektor Naczelna ds. Komunikacji PAC.

Wiceprezes Anna Andrzejewska-Santiso szyła spódnice dla tancerek, a prezes Joanna Pawlak przygotowała fartuszki. Tancerki wspólnie dekorowały także kwiatami pałąki potrzebne do układów oraz parasol z kolorowymi wstążkami wykorzystywany podczas „Prząśniczek”.

Właśnie ten taniec stał się jednym z najbardziej charakterystycznych punktów programu.

Taniec jako lekcja polskiej kultury

Dla członkiń Polish Spark działalność zespołu to coś więcej niż sam występ.

– Dołączyłam do Polish Spark, aby pokazywać polskie tradycje, stroje, muzykę i tańce amerykańskiej społeczności oraz budować mosty między kulturami – mówi Marta Garbacz, naukowiec zajmująca się między innymi wdrażaniem nowych testów diagnostycznych w onkologii.

Zespół wykorzystuje podczas występów rekwizyty, które mają zainteresować publiczność i zachęcać do poznawania polskich tradycji.

– Dzięki temu nasze występy są nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale też edukacyjne. Widzowie wychodzą z większą wiedzą o polskich tradycjach i opowieściach – podkreśla Marta Garbacz.

Próby w ponad 35-stopniowym upale

Przygotowanie pięciu układów tanecznych zajęło zaledwie dwa tygodnie.

Tancerki ćwiczyły podczas czterech dwugodzinnych prób w parku w Cary, często przy temperaturze przekraczającej 35 stopni Celsjusza.

Mimo upału, problemów z miejscem do ćwiczeń i pierwszych pomyłek w krokach grupa konsekwentnie pracowała nad choreografią. Tuż przed premierą tancerki trenowały nawet po zmroku na parkingu.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów programu był odrestaurowany Lajkonik.

Lajkonik znów ruszył do tańca

Stary klubowy Lajkonik przez lata leżał uszkodzony w garażu. Jego konstrukcją zajął się Andrzej Rusztowicz, nazywany przez członków PAC klubowym „McGyverem”.

Wzmocnił stelaż i jednocześnie zaprojektował go tak, aby można było szybko go rozmontowywać i przewozić.

Malarka Anna Cofała odnowiła pysk i wyblakłe elementy głowy konia, a razem z mężem Zbigniewem Cofałą odrestaurowała także grzywę.

W rolę Lajkonika wcieliła się ostatecznie Anna Andrzejewska-Santiso, ponieważ do występu nie udało się namówić żadnego z mężczyzn.

Musiała założyć ciężki strój, sztuczną brodę oraz wąsy, a także utrzymać około pięciokilogramową konstrukcję.

Lajkonik szybko stał się jedną z największych atrakcji całego występu.

Krakowska legenda na amerykańskiej scenie

Choreografia z Lajkonikiem nawiązuje do legendy związanej z obroną Krakowa przed najazdem Tatarów w XIII wieku.

Według tradycji wiślańscy włóczkowie mieli pokonać tatarskich najeźdźców, a następnie jeden z nich wjechał do miasta w stroju tatarskiego wodza.

Dla Andrzeja Rusztowicza Lajkonik ma również osobiste znaczenie.

– Dla mnie to postać kultowa, która przypomina o bogatej historii Polski jako pomostu między Wschodem a Zachodem – mówi.

Przed przeprowadzką do Raleigh mieszkał z rodziną w Krakowie, niedaleko Rynku Głównego.

– Regularnie widywaliśmy Lajkonika w akcji, zawsze otoczonego zachwyconymi wycieczkami szkolnymi. Lajkonik po prostu musi pojawiać się na występach, bo niesie ze sobą niesamowitą energię i cząstkę autentycznego Krakowa – dodaje.

Udany debiut Polish Spark

Pierwszy oficjalny występ Polish Spark odbył się w Raleigh.

Choć przed wejściem na scenę tancerkom towarzyszyła trema, szybko ustąpiła ona miejsca radości.

– Widząc, jak wszyscy zaangażowali się w ten projekt, znaleźli czas na intensywne próby i własnoręczne przygotowanie strojów, wiedziałam, że tworzymy coś wyjątkowego – mówi Joanna Pawlak.

Publiczność przyjęła występ bardzo serdecznie.

– Otrzymałyśmy mnóstwo miłych słów i komentarzy – podkreśla Ewelina Jakubowska.

Następny cel: Rzeszów

Polish Spark dopiero rozpoczyna działalność, ale planów już nie brakuje.

Zespół chce powiększyć skład, rozbudować repertuar, rozpocząć naukę tańców w parach i zdobyć profesjonalne polskie stroje ludowe.

– Fajnie by było, gdybyśmy mogły liczyć na dołączenie mężczyzn – mówi Anna Andrzejewska-Santiso.

Grupa już otrzymuje zaproszenia na kolejne lokalne wydarzenia i festiwale.

Największym marzeniem Joanny Pawlak jest jednak znacznie większa scena – udział Polish Spark za trzy lata w Światowym Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych w Rzeszowie.

– Występ Polish Spark był jak iskra, która wskrzesiła polskie tańce ludowe, a wraz z nimi Lajkonika w Polish-American Club of the Triangle – podsumowuje Anna Bylczyńska-Boer.

Polish Spark pokazuje, że nawet po wielu latach przerwy tradycja może ponownie ożyć – czasami wystarczy grupa ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas, energię i talent, aby przekazać ją następnym pokoleniom i przedstawić polską kulturę amerykańskiej publiczności.

Źródło: www.polamrtp.com

Polecamy:


Dodaj komentarz