Ogromny pożar Hawk Fire, który wybuchł w sobotę w północnej Nevadzie, w błyskawicznym tempie rozprzestrzenił się na ponad 15 tys. akrów. Żywioł zmusił dziesiątki tysięcy mieszkańców okolic Reno do opuszczenia domów. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, a z ogniem walczą setki strażaków wspieranych przez śmigłowce i ciężki sprzęt.
Według oficjalnych danych Hawk Fire rozpoczął się 22 sierpnia 2026 roku na północny zachód od Reno. W poniedziałek powierzchnia objęta pożarem wynosiła 15 051 akrów, czyli około 61 kilometrów kwadratowych.
Sytuacja zmienia się jednak bardzo szybko. Jeszcze w poniedziałek rano informowano o braku opanowania pożaru, natomiast po południu strażacy przekazali, że udało się osiągnąć około 27 proc. containment, czyli zabezpieczyć część obwodu pożaru i ograniczyć jego dalsze rozprzestrzenianie.
Skala ewakuacji jest ogromna. W szczytowym momencie około 42 tys. mieszkańców otrzymało nakaz natychmiastowego opuszczenia swoich domów, a kolejne około 45 tys. osób znalazło się w strefie ostrzeżenia i miało przygotować się do wyjazdu. Łącznie zagrożenie i działania ewakuacyjne dotyczyły więc blisko 90 tys. osób.
W poniedziałek po południu sytuacja nieco się poprawiła. Liczba osób pozostających w strefie „GO NOW”, czyli objętych nakazem natychmiastowej ewakuacji, spadła do około 23 tys. Kolejne około 40 tys. mieszkańców nadal pozostawało w strefie „Get Set” i musiało być gotowych do szybkiego opuszczenia domów.
Dla osób zmuszonych do ewakuacji przygotowano m.in. miejsca w Reno-Sparks Convention Center. Skala kryzysu spowodowała również zamknięcie szkół, aby ograniczyć ruch na drogach i ułatwić pracę służbom ratunkowym.
Hawk Fire spowodował już poważne straty materialne. Według informacji przekazanych w poniedziałek co najmniej 32 domy zostały zniszczone, a kolejnych sześć uszkodzonych. Bilans może jeszcze wzrosnąć, ponieważ zespoły oceniające straty nadal sprawdzają obszary, przez które przeszedł ogień.
Siedem osób zostało rannych, w tym trzech ratowników. Jak dotąd nie poinformowano o ofiarach śmiertelnych.
Do walki z Hawk Fire skierowano ogromne siły. W poniedziałkowym oficjalnym raporcie informowano o około 720 osobach pracujących przy pożarze. Do dyspozycji służb było 14 zespołów, 95 wozów strażackich, 10 śmigłowców oraz dziewięć buldożerów.
Później liczba zaangażowanych ratowników wzrosła do ponad 900. Do Nevady przybyła również pomoc z sąsiedniej Kalifornii. Strażacy z Oakland, San Francisco, Hayward i Fremont zostali wysłani w rejon Reno w ramach wzajemnej pomocy między służbami.
Dla mieszkańców Bay Area jest to więc pożar stosunkowo bliski geograficznie, a w jego gaszenie bezpośrednio zaangażowane są jednostki z północnej Kalifornii.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych momentów było przedostanie się ognia przez U.S. Highway 395 – jedną z najważniejszych tras komunikacyjnych w rejonie Reno. Część drogi została zamknięta.
Strażacy próbują obecnie utrzymać ogień na wschód od Dog Valley Road i na południe od Highway 395. Na zachodniej części pożaru działania koncentrują się na niedopuszczeniu płomieni do Dog Valley. W pobliżu Somersett strażacy budowali ręczne linie przeciwpożarowe, korzystając również ze wsparcia śmigłowców.
Walkę z żywiołem utrudniają górzysty teren, bardzo suche zarośla i drzewa oraz wiatr. Prognozy wskazują, że gorąca, sucha i wietrzna pogoda może nadal sprzyjać aktywności pożaru.
Władze poinformowały, że Hawk Fire został spowodowany działalnością człowieka. Na razie nie podano jednak dokładnych okoliczności jego powstania ani tego, czy ogień został zaprószony przypadkowo.
Co niepokojące, jest to już trzeci duży pożar w rejonie Reno w ciągu zaledwie dwóch tygodni, który według służb ma związek z działalnością człowieka.
Gubernator Nevady Joe Lombardo ogłosił stan wyjątkowy w Washoe County już 22 sierpnia, gdy pożar zaczął gwałtownie się rozprzestrzeniać i zagrażać domom.
Decyzja pozwoliła na uruchomienie dodatkowych zasobów stanowych i wsparcie lokalnych służb. Gubernator zaapelował również do mieszkańców, aby bezwzględnie przestrzegali poleceń dotyczących ewakuacji i nie narażali siebie ani ratowników.
Choć w poniedziałek pojawiły się pierwsze dobre informacje o postępach w walce z ogniem, zagrożenie nie minęło. Suche paliwo roślinne, wysokie temperatury i popołudniowe wiatry mogą ponownie zwiększyć intensywność pożaru.
Władze apelują do mieszkańców o śledzenie oficjalnych komunikatów i map ewakuacyjnych. Obowiązują również ograniczenia w ruchu drogowym oraz zakaz lotów dronami nad obszarem pożaru. Dron znajdujący się w przestrzeni powietrznej może zmusić służby do wstrzymania operacji śmigłowców i samolotów gaśniczych.
Hawk Fire pozostaje jednym z najpoważniejszych obecnie pożarów na zachodzie Stanów Zjednoczonych. Sytuacja może zmieniać się z godziny na godzinę.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.