Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

35 dni, tysiące kilometrów i koło podbiegunowe. Marcin Ryttel objechał Bałtyk na rowerze

Sport
24 sierpnia 2026
Foto: FB @ Pseudocyklista

35 dni w drodze, blisko 6 tysięcy kilometrów, sześć krajów i rowerowa pętla wokół Bałtyku. Marcin Ryttel, znany w sieci jako Pseudocyklista, zakończył kolejną niezwykłą wyprawę. Wyruszył spod molo w Kołobrzegu i po ponad miesiącu, przejechaniu przez kraje bałtyckie i Skandynawię oraz dotarciu do koła podbiegunowego, wrócił dokładnie w to samo miejsce.

Z Kołobrzegu dookoła Bałtyku

Marcin Ryttel rozpoczął swoją wyprawę w połowie lipca. Plan był ambitny – objechać Bałtyk na rowerze i zamknąć wielką pętlę w miejscu, z którego wyruszył, czyli przy kołobrzeskim molo.

Początkowo zakładał, że do pokonania będzie około 5,5 tys. kilometrów. Trasa najpierw prowadziła na wschód. Z Polski Pseudocyklista ruszył przez Litwę, Łotwę i Estonię. Następnie przeprawił się promem do Finlandii i rozpoczął jeden z najbardziej niezwykłych etapów całej podróży.

Każdego dnia dzielił się w mediach społecznościowych fragmentami wyprawy, pokazując nie tylko krajobrazy, ale także codzienność wielotygodniowej podróży rowerowej – zmieniającą się pogodę, zmęczenie i kolejne kilometry pokonywane z całym niezbędnym ekwipunkiem.

Finlandia, Laponia i koło podbiegunowe

W Finlandii Ryttel kierował się coraz dalej na północ. Jechał wzdłuż Zatoki Botnickiej, a później rzeki Kemijoki w stronę Laponii.

Jednym z symbolicznych momentów wyprawy było dotarcie do koła podbiegunowego. Stamtąd trasa zaczęła prowadzić na zachód – w stronę Szwecji.

To właśnie Skandynawia okazała się dla niego jednym z największych odkryć tej podróży. Po powrocie na polskie wybrzeże przyznawał, że radości z powrotu towarzyszyła jednocześnie tęsknota za światem, który pozostawił za sobą.

„Wzruszenie, szczęście, radość, spełnienie, a z drugiej strony tęsknota za tym co zostaje za mną” – pisał po dotarciu ponownie do Polski.

Skandynawię określił jako swoje największe osobiste rowerowe odkrycie.

Przez Szwecję z powrotem na południe

Po osiągnięciu północnego etapu wyprawy Pseudocyklista skierował się przez Szwecję na południe.

W 27. dniu podróży dotarł do Sztokholmu, ale do końca pozostawało jeszcze wiele kilometrów. Kontynuował jazdę w stronę południowego wybrzeża Szwecji, aż dotarł do Ystad.

Tam, po ponad miesiącu spędzonym w trasie, wraz z rowerem wsiadł na prom do Polski.

  1. dnia wyprawy ponownie stanął na polskiej ziemi. Po przeprawie do Świnoujścia przed nim pozostała już ostatnia część wielkiej pętli – przejazd polskim wybrzeżem do Kołobrzegu.

„Dzień dobry Polsko!”

Powrót do kraju był dla Marcina Ryttela wyjątkowo emocjonalnym momentem.

„Dzień dobry Polsko! Wreszcie dotarłem na nasze piękne wybrzeże” – napisał w relacji z 34. dnia podróży.

Po tygodniach spędzonych na rowerze wiedział już, że do realizacji marzenia pozostał właściwie jeden etap. Meta miała znajdować się dokładnie tam, gdzie wszystko się zaczęło – pod kołobrzeskim molo.

Po 35 dniach pętla została zamknięta

19 sierpnia około godziny 17 Marcin Ryttel dotarł pod molo w Kołobrzegu. To samo miejsce opuścił dokładnie 35 dni wcześniej, mając przed sobą jedynie plan i tysiące kilometrów niewiadomej.

Tym razem wrócił tam po przejechaniu blisko 6 tysięcy kilometrów przez Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Szwecję. Towarzyszyli mu przyjaciele, którzy przywitali go na mecie.

Wielka rowerowa pętla wokół Bałtyku została zamknięta.

Ateny, Marrakesz, a teraz Bałtyk

Dla Marcina Ryttela nie była to pierwsza ekstremalnie długa podróż na dwóch kołach.

W 2024 roku przejechał z Kołobrzegu do Aten, pokonując ponad 3 tysiące kilometrów. Rok później postawił poprzeczkę jeszcze wyżej – dotarł rowerem aż do Marrakeszu. W ciągu 33 dni pokonał wtedy ponad 4,5 tysiąca kilometrów.

Tegoroczna wyprawa była jednak inna. Zamiast jechać z punktu A do punktu B, Pseudocyklista postanowił zatoczyć ogromną pętlę wokół jednego z najbardziej charakterystycznych mórz Europy.

Na co dzień Marcin Ryttel jest nauczycielem w Szkole Podstawowej nr 8 w Kołobrzegu. Wakacje wykorzystuje jednak w sposób zdecydowanie odbiegający od typowego urlopu – wsiada na rower i rusza w świat.

Po Atenach, Marrakeszu i blisko 6 tysiącach kilometrów wokół Bałtyku pozostaje więc tylko jedno pytanie: dokąd Pseudocyklista pojedzie następnym razem?

Polecamy:


Dodaj komentarz