Na taxiway – czyli drodze kołowania samolotów – spokojnie wylegiwał się… potężny aligator.
Nagranie z kontroli ruchu lotniczego, które niedawno ujrzało światło dzienne, uchwyciło moment, w którym pilot informuje wieżę o nietypowym „gościu” na pasie. Służby natychmiast zareagowały, a samolot musiał poczekać, aż sytuacja zostanie opanowana.
Choć brzmi to jak scena z komedii, na południu Stanów Zjednoczonych takie incydenty wcale nie należą do rzadkości. Lotniska w regionach takich jak Georgia czy Floryda często znajdują się w pobliżu terenów podmokłych, które są naturalnym środowiskiem aligatorów.
Bezpieczeństwo pasażerów i załogi było jednak priorytetem – procedury zostały zachowane, a zwierzę usunięto z terenu lotniska bez szkody dla nikogo.
To kolejny przykład na to, że w USA nawet rutynowy lot może zostać zakłócony przez… dziką naturę. I to w najbardziej nieoczekiwanym momencie.
Źródło: New York Post
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.