Ciało Barbary Szuter odnaleziono 24 stycznia w alejce obok budynku przy 1112 Remsen Avenue w dzielnicy Canarsie na Brooklynie. Był to pierwszy dzień silnej fali zimna w Nowym Jorku – temperatura spadła wtedy do około 10°F (ok. –12°C).
Według relacji mieszkańca budynku, Carltona Pennanta, rano zauważono mężczyznę pochylonego nad ciałem kobiety. Świadek wspominał jego rozpaczliwe słowa:
„Mamo, odeszłaś, zostawiłaś mnie”.
Do dziś nie ustalono oficjalnie, kim był ten mężczyzna.
Jeszcze przed tragedią kobiecie próbowali pomóc mieszkańcy okolicy – Jonathan Inesta i jego partnerka. Usłyszeli jej płacz na zewnątrz podczas mroźnej nocy i przygotowali dla niej torbę z wodą, przekąskami oraz pieniędzmi na przejazd metrem.
Jak relacjonowali świadkowie, pani Barbara miała trudności z komunikacją po angielsku, dlatego przygotowali dla niej krótką notatkę z prośbą o pomoc, którą mogłaby pokazać pracownikom komunikacji miejskiej. Starali się także namówić ją do skorzystania z miejskiego schroniska dla osób bezdomnych lub chociaż wejścia do otwartego budynku, gdzie panowało cieplejsze schronienie.
Jak opisują świadkowie, kobieta była owinięta kilkoma kocami, jednak nie zdecydowała się skorzystać z proponowanej pomocy.
Tragiczna śmierć Barbary Szuter zwraca uwagę na rosnący problem bezdomności w dużych amerykańskich miastach oraz zagrożenia związane z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Władze Nowego Jorku regularnie apelują w takich sytuacjach o korzystanie ze schronisk i zgłaszanie osób potrzebujących pomocy.
Śmierć 64-letniej Polki stała się jednym z najbardziej poruszających symboli tegorocznej fali mrozów w Nowym Jorku – przypomnieniem, jak dramatyczne konsekwencje może mieć brak schronienia w czasie zimowych ekstremów.
Źródła:
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.