Groundhog Day to jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich tradycji, sięgająca końca XIX wieku. Zwyczaj wywodzi się z europejskich wierzeń ludowych, które niemieccy osadnicy przywieźli do USA. To właśnie oni uznali świstaka za „pogodowego proroka”.
Zasada jest prosta:
Choć prognozy świstaka traktowane są dziś z przymrużeniem oka, ceremonia co roku przyciąga tysiące turystów i jest transmitowana na żywo w mediach. Co ciekawe, statystyczna skuteczność Phila według niektórych analiz nie przekracza 40%, ale to wcale nie przeszkadza w dobrej zabawie.
W tym roku przepowiednia Phila idealnie wpisuje się w pogodową rzeczywistość – wiele regionów USA wciąż zmaga się z niskimi temperaturami, śniegiem i arktycznymi masami powietrza. Wygląda więc na to, że czapki i kurtki jeszcze się przydadzą.
Czy Phil miał rację? Przekonamy się już w marcu. Jedno jest pewne – jego prognoza znów stała się jednym z najgłośniejszych symboli zimy w Ameryce.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.