Jeszcze przed premierą Esther Wojcicki odebrała wyjątkową nagrodę od władz San Francisco za wybitne przywództwo oraz wkład w rozwój edukacji w Dolinie Krzemowej. Na scenie pojawił się także wiceprezydent Łodzi Adam Pustelnik, który zaprezentował miasto i wygłosił krótkie przemówienie. Po nim głos zabrali również twórcy filmu — Maciej Kawecki oraz Łukasz Bernaś — którzy podzielili się kulisami powstania projektu i podziękowali wszystkim za obecność oraz wsparcie.
Film opowiada historię Esther Wojcicki — od jej dzieciństwa, przez lata pracy w Palo Alto High School, aż po życie rodzinne jako matki trzech niezwykłych córek i żony profesora Stanleya Wojcickiego. Na ekranie pojawiają się zarówno znani, jak i mniej znani jej uczniowie — m.in. James Franco czy Chris Torres — ale też jej córki: Janet Wojcicki i Anne Wojcicki, które dodają całej historii osobistego wymiaru.
Największą siłą filmu są autentyczne wypowiedzi — pełne wdzięczności, humoru i wzruszeń. To właśnie one pokazują, jak ogromny wpływ Esther miała na życie swoich uczniów.
To nie jest film o technologii — jak słusznie podkreślają twórcy — ale o wychowaniu bez strachu. O zaufaniu, współpracy i sercu, które budują prawdziwy sukces. Szczególnie poruszające są sceny pokazujące początki Doliny Krzemowej oraz codzienność Esther. Dziś — jej energia i aktywność w wieku 85 lat robią ogromne wrażenie.
Po projekcji na scenie pojawili się twórcy filmu oraz sama Esther Wojcicki, co spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności i długimi oklaskami.

Ogłoszono również, że film trafi do widzów na całym świecie — od Waszyngtonu, przez Warszawę i Berlin, aż po Cannes i Hongkong. Na koniec sama Esther Wojcicki opowiedziała o nowej aplikacji „Ask Esther”, która ma przenieść jej doświadczenie i życiowe rady do jeszcze szerszej publiczności.
Następnie odbyło się spotkanie w ogrodzie kina, gdzie przy poczęstunku widzowie mogli porozmawiać z twórcami i bohaterką filmu oraz zrobić sobie z nimi zdjęcia.

Nam udało się porozmawiać z główną bohaterką filmu. Nie kryła wzruszenia i radości:
„To jest moja historia, którą nagrywaliśmy rok temu, a dzisiaj mogłam zobaczyć ten film i bardzo mi się podoba”.
Maciej Kawecki był bardzo rozchwytywany tego wieczoru, ale powiedział nam:
„Cieszę się, że będąc w San Francisco, w miejscu ludzi najbardziej zabieganych na świecie, jakich poznałem, tyle osób poświęciło swój czas, żeby tu przyjść. To była moja największa obawa. Cieszę się, że jest nas tu tylu. Moje reakcje w trakcie filmu? Wiadomo, że nie mogę powiedzieć, że oglądałem ten film, bo stres był tak duży, że po prostu wstałem i byłem za kulisami. Ale te reakcje, kiedy ludzie się śmieją, są bardzo istotne, bo mówią mniej więcej o potencjale filmu, więc jestem zadowolony. Skromnie mówiąc, bo przed nami bardzo dużo pracy domowej do odrobienia. Rzeczywiście chcemy, żeby ten film był produktem globalnym. Chcemy pokazać go na największych festiwalach na świecie, łącznie z Cannes, żeby pokazał w tym kryzysie sztucznej inteligencji, w kryzysie edukacji — bo to nie tylko Polska jest w tym kryzysie, tylko cały świat — jak odpowiedzieć na te wyzwania. Ta prosta zasada ‘trust and independence’, czyli zaufanie i niezależność, które dajemy uczniom, może być jakąś receptą, może coś zmienić. A gdybym miał zostawić ten film z jednym przesłaniem, to po angielsku powiedziałbym: ‘Keep the future human’, czyli uczyńmy przyszłość bardziej ludzką. Sztuczna inteligencja to narzędzie, ale jednak gdzieś trochę zaczynamy zapominać o człowieku. I mam wrażenie, że ten film w Dolinie Krzemowej, o tej obsesji biegu za technologią, mówi właśnie o tym, żeby trochę się zatrzymać. Cieszę się, że mogłem to tutaj powiedzieć”.

Na pokazie była obecna także partnerka życiowa Macieja — Katarzyna Bernaś, która powiedziała nam: „Jestem zafascynowana, że pani Wojcicki, osoba w tym wieku, ma tyle energii, żeby zarażać innych do nowego postrzegania edukacji — nie tylko tutaj, w Stanach, ale też w przyszłościowym myśleniu o całym świecie. Stąd ten fantastyczny pomysł światowej drogi z filmem”.
Zapytaliśmy również polonijną działaczkę Carię Tomczykowską o jej odczucia po premierze:
„Bardzo inspirujący film o Esther Wojcicki — dużo emocji, śmiechu i ważnych lekcji o życiu. Świetny montaż i piękna historia, która naprawdę daje do myślenia”.

Emil Abrychiewicz, doktorant z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, dodał:
„Bardzo interesująca historia. Szczególnie dla osoby, która studiowała w Berkeley, jak ja. Połączenie edukacji i otwarcia na zmiany technologiczne, na to, jak najszybciej wdrażać je w klasie, a jednocześnie pamiętać, że studenci są najważniejsi — to jest chyba najmocniejszy punkt tego filmu”.
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy być częścią tej premiery. Poznaliśmy Esther Wojcicki osobiście i możemy powiedzieć to wprost — była dokładnie taka, jak pokazano ją w filmie: ciepła, pełna energii, empatyczna i autentyczna. Wielkie brawa dla twórców za to, że tak trafnie uchwycili jej prawdziwą osobowość i oddali ją na ekranie w sposób niezwykle wiarygodny.
Film zostawia widza z ważną refleksją: wielkie zmiany zaczynają się od jednego nauczyciela. To inspirująca, momentami wzruszająca opowieść, którą warto zobaczyć — niezależnie od wieku. Polecamy!
Tekst i zdjęcia: Magda Szczodruch
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.