Choć Stoppard kojarzony jest przede wszystkim z pisaniem, w swojej długiej karierze stanął za kamerą tylko raz — przy filmowej adaptacji własnej sztuki „Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją” (1990). Ten absurdalny, inteligentny i głęboko intertekstualny film, oparty na mało znaczących postaciach z Hamleta, stał się obiektem kultu. To właśnie ten pełen filozoficznej zabawy, absurdalnych dialogów i szekspirowskiego humoru film pozostaje jednym z najbardziej lubianych w jego dorobku.
Stoppard słynął z niesamowitej lekkości w łączeniu intelektu z żartem. Jego humor był przede wszystkim mądry — grający logiką, językiem, paradoksem i literackimi odniesieniami. Potrafił w jednym zdaniu odwrócić sens rozmowy, rozbawiając widzów i zmuszając ich do myślenia.
W Hollywood uchodził za jednego z najlepszych „script doctors”. Poprawiał dialogi, dodawał błyskotliwy humor i nadawał historiom spójność.
Tak było m.in. przy „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”, gdzie dopracował wiele kluczowych dialogów — zwłaszcza tych między Indianą a jego ojcem (Sean Connery). To dzięki niemu ta relacja ma tyle lekkości, ironii i znakomitego tempa.
Autor „Arcadii”, „Travesties”, „The Real Thing”, współautor oscarowego „Zakochanego Szekspira”, napisał dziesiątki sztuk i scenariuszy, które trwale wpisały się do kanonu kultury.
Zmarł człowiek, który udowadniał, że słowa mogą być zarówno precyzyjne, jak i zabawne; że humor może być jednocześnie lekki i głęboko intelektualny.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.